Kolega mi polecił ten film. Patrzę, reżyseria Luc Besson a to oznacza, że trzeba obejrzeć. Nie zawiodłem się. Mimo drobnych lęków ta produkcja jest naprawdę dobra.
Spodziewałem się, że to może być coś bardziej opartego na klasycznej opowieści o Drakuli. Jakiś klasyczny smaczek tam występuję, ale oprócz tego jest to zupełnie inna historia.
Mówimy o horrorze z wątkiem miłosnym. Możnowładca traci swoją ukochaną, przeklina przez to Boga i za karę ma cierpieć jako wampir. Będzie przez wieki poszukiwał swojej luby. Po czterystu latach coś się wydarza, ale pewien ksiądz śledzi poczynania Drakuli.
Film jest mroczny, odważny i ciekawy. Daje nieco nowe światło na opowieści o wampirach. Jest tutaj pewna klasyka połączona z dynamiką filmów dzisiejszych. Fabuła rozkręca się szybko i nie jest do końca przewidywalna. Czy prawdziwa miłość może pokonać wszystko?
Zwykle nie przepadam za romansami, ale wątek miłosny w tym filmie jest całkiem przekonywujący. Zły bohater jest zły, ale przecież kocha - więc może taki zły nie jest?
Jeśli lubicie chociaż trochę wampiry, to polecam obejrzeć. Widowisko jest ciekawe i ogląda się to za jednym zamachem bez zbędnej nudy. Jedna refleksja po obejrzeniu całości jest taka - to te wampiry w końca mogą się kochać czy nie?
Ocena: 70%
Niedługo zrecenzuję kolejny horror - Frankensteina z zeszłego roku.


Lubię, gdy klasyczne motywy, jak Drakula, zostają odświeżone w nowy, bardziej dynamiczny sposób. Fajnie, że wątek miłosny nie jest nachalny, tylko dodaje głębi złemu bohaterowi – to naprawdę robi różnicę i sprawia, że historia wciąga. Luc Besson potrafi zrobić widowisko, które nie tylko przyciąga wizualnie, ale też zmusza do myślenia o motywacjach postaci.
OdpowiedzUsuńCiekawe... może kiedyś... muszę tylko czas ogarnąć
OdpowiedzUsuń