Oczywiście Kacper, czyli ja, wziął tę książkę w ciemno, nie czytając właściwie opisu. Była dołączona w promocji do gazety, a ja lubię czasem eksperymentować z bardziej niszowymi dziełami. Mamy tu do czynienia faktycznie z zamiecią. Już się obawiałem, że jest to książka o zjeżdżaniu na nartach - no nie, nie bardzo. Grupa kilkudziesięciu dzieciaków zostaje uwięziona w schronisku w wyniku złej pogody. Zostają odcięci od świata, a na powierzchni jest bardzo niebezpiecznie. Gdyby zrobić z tego film, to byłby taki przeciętny horror. Akcja rozgrywa się całkiem szybko. Nie wiadomo skąd, pojawiają się nieokreślone potwory i zaczynają robić masakrę. Bohaterowie będą musieli użyć całej wiedzy i wszystkich umiejętności by przeżyć. Wiecie co mnie bawi? Że często jak są motywy z wampirami albo wilkołakami, to główne postacie nie mają wiedzy, że takie coś istnieje. A w dobie dzisiejszej pop kultury te wymyślone stworzenia zna przecież każda osoba. W "Zamieci" zaczynają coś kumać, ale dopi...