Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z marzec, 2026

Wesele (2021)

  Nie bardzo wiem, jak to się stało, że parę lat temu przeoczyłem premierę filmową mojego ulubionego (żyjącego) polskiego reżysera. Miło było obejrzeć jego dzieło z 2021 roku. Jestem świeżo po seansie i już Wam piszę, o co chodzi. Cała opowieść kręci się wokół typowego polskiego wesela. Może nie do końca taki typowy, bo w grę wchodzą duże pieniądze, a wątek przeplata się z wydarzeniami drugiej wojny światowej. Pan Smarzowski daję nam jak zwykle do myślenia. W trakcie seansu nie da się pominąć trzech rzeczy. Po pierwsze porównanie do "Wesela" Smarzowskiego z 2004 roku. Druga sprawa to rola Agaty Turkot, która zachwyciła nas w najnowszej produkcji " Dom Dobry ". Trzecia rzecz nie do pominięcia jest taka, że cały film ogląda się z zainteresowaniem. Wcześniejsze "Wesele" pana Wojtka było komedią i działo się na wsi. Opisywany tytuł jest dramatem i dzieje się w mieście. Tyle podobieństw. Oczywiście i w jednym i drugim musi do jakiejś afery dojść. Film mi się og...

Wojtek Sokół - "Wesołych Świąt"

  Moje pokolenia zna, ale Ci trochę młodsi lub starsi mogą nie kojarzyć. Wojtek Sokół to legenda polskiej sceny hip-hopowej. Słuchałem go ponad dwadzieścia lat temu na mp3'trójce, jeżdżąc autobusem w kółko na wagarach. Od tamtej pory śledzę jego poczynania. Z tą książką jest coś nie tak. Z mojej perspektywy jest to historia o osiedlowych świrach. Półświatek przestępczy i wszystkie wychodzące z tego konsekwencje. Mamy Grabę i Cytrynowego, (ich ksywy) którzy wplątują się w różne niebezpieczeństwa. Nic nowego! Moja siostra od razu kupiła tę książkę, więc mnie uprzedziła, bo sam bym ją kupił, ale dobrze, że jej nie kupiłem. Nie podoba mi się sam pomysł. Wierzę, że Sokół chciał nakreślić historię o gangsterce, zwyczajach, osiedlowych akcjach, bohaterach ulicy. Cała historia jest miałka i wydaje się być pisana na siłę. Nie ma tej głębi tworzonych postaci, bo w zasadzie każdy jest jednocześnie zły i na swój sposób "fajny". Ja tego nie kupuję. Dużą rolę odgrywa w tej literaturze ...

Frankenstein (2025)

  Polecali, zachwalali, dali Oscary. Dobre będzie! Mówili. Czy rzeczywiście jest tutaj coś dobrego? Tak jest, ale z wyglądu a na pewno nie przez treść.  Chyba wszyscy znają popkulturową postać doktora Frankenstein'a. Wbrew moralnym wątpliwością stworzy on potwora, co przyniesie kolejne konsekwencje. Plus jakieś wątki romansowe, zupełnie bez większego sensu i powtarzany schemat do upadłego. Atutem tego filmu jest podzielenie go na dwie części i opowiedzenie z dwóch różnych perspektyw. To jedyna dobra cecha tej produkcji w warstwie fabularnej. Reszta jest całkiem przewidywalna, schematyczna oraz po prostu nudna. Denerwowałem się krytykowaniem tego filmu, skoro dostał Oscary. Ale on je dostał przede wszystkim za wygląd. "Scenografia, kostiumy, charakteryzacja." Ciężko się z tym nie zgodzić. Ja po seansie ów "wygląd" określiłem jako "świetne zdjęcia", wkładając wszystko co estetyczne do jednego worka. Następnym razem będę musiał lepiej przeanalizować film....

Trüberbrook - przygodówka point click

  Trüberbrook to nazwa miasteczka do którego główny bohater wygrał wyjazd na wakacje. Spotkają go tam niesamowite atrakcje oraz oczywiście się wpląta w jakiś spisek. Gra mi się od początku do samego końca podobała. Grafika jest przyjazna, bo mamy do czynienia z modelami 3D, ale wszystko jest rysowane i tworzy pełną spójność. Fabuła jest wciągająca. Przemierzając nowe tereny, mamy przy sobie dyktafon i bohater rejestruje całą swoją przygodę. Na swojej drodze natrafimy dużo różnych postaci. Czy to starego dziadka na wózku, któremu musimy naprawić stolik. Czy wariata mieszkającego na drzewie z foliową czapeczką na głowie. Mechanika gra jest całkiem prosta. Zbieramy przedmioty, potem je łączymy albo i nie, i używamy w rozmaity sposób. Klasyczna rozgrywka "point and click". Ułatwienie jest takie, że wciskając klawisz spacji podświetlają się wszystkie rzeczy na ekranie, z którymi można wejść w interakcje. Gra jest dosyć krótka, bo w kilka godzin można ją przejść. Poziom trudności j...

Guild Wars 2

  Trochę się naczekałem na tę grę, bo chciałem zagrać w model free-to-play - tak jak prawie każdy MMO w moim przypadku. Rozgrywka chyba jest podobna do WoW'a, chociaż w tego mało się wkręcałem. Jest to klasyczny MMORPG, czyli gra fabularna na wiele osób. Naszym zadaniem jest wypełnianie misji, zabijanie potworków, zbieranie przedmiotów i odkrywanie ogromnej mapy gry.  Tak jakoś nagle przestałem grać. Już przeszedłem do tego momentu, że gra stała się nieco nurząca. Ale przyznam, że sama rozgrywka była dla mnie ciekawa. Fajne jest to, że przemierzając mapę i szukając questów, bardzo często trafiamy na różne eventy. To sprawia, że świat gry jest żywy i często doświadczamy nieznanego. Miałem w tej grze trzy postacie. Najwyższa na ~60 levelu, gdzie bodajże maksymalny to 80. Niestety na moim poziomie wypadało już dokupić dodatek, którego nie miałem zamiaru kupować. Tak jak w prawie wszystkich nowych MMO komunikacja z graczami jest ograniczona. Każdy swoją rzepkę skrobie.  Klasy...

Stranger Things - Przebój Netflixa

  W końcu dorwałem się do Netflixa po wielu latach przerwy. "Stranger Things" pamiętam jeszcze z 2018 roku, kiedy miałem z tym serialem pierwszy kontakt. Od razu mi się spodobał. Produkcja opowiada historie paru dzieciaków z małego miasteczka w latach 80. Zaczynają się dziać jakieś dziwne rzeczy, potwory się pokazują. Jeden z chłopaków znika i jest to początek poszukiwań. Jest to tym trudniejsze, że znajduje się w innym świecie. W tym czasie zostaje odnaleziona w lesie dziewczynka, która wydawać by się mogło, ma nadnaturalne zdolności. Serial stał się kultowy i mało jest osób, które go nie kojarzą. Może zacznijmy od wymieniania wad. Po pierwsze to jest zupełnie nieprawdopodobne, żeby główni bohaterzy nie ginęli w każdym kolejnym odcinku. Mierzą się z ponadnaturalną siłą, ale jakoś zawsze wszyscy przeżywają. Druga kwestia to planowanie. Bohaterzy często układają jakieś super plany naprawy świata, w których się gubię i których zupełnie nie rozumiem, ale wszystko na szczęście wy...

Drakula. Historia wiecznej miłości (Amazon)

  Kolega mi polecił ten film. Patrzę, reżyseria Luc Besson a to oznacza, że trzeba obejrzeć. Nie zawiodłem się. Mimo drobnych lęków ta produkcja jest naprawdę dobra. Spodziewałem się, że to może być coś bardziej opartego na klasycznej opowieści o Drakuli. Jakiś klasyczny smaczek tam występuję, ale oprócz tego jest to zupełnie inna historia. Mówimy o horrorze z wątkiem miłosnym. Możnowładca traci swoją ukochaną, przeklina przez to Boga i za karę ma cierpieć jako wampir. Będzie przez wieki poszukiwał swojej luby. Po czterystu latach coś się wydarza, ale pewien ksiądz śledzi poczynania Drakuli. Film jest mroczny, odważny i ciekawy. Daje nieco nowe światło na opowieści o wampirach. Jest tutaj pewna klasyka połączona z dynamiką filmów dzisiejszych. Fabuła rozkręca się szybko i nie jest do końca przewidywalna. Czy prawdziwa miłość może pokonać wszystko? Zwykle nie przepadam za romansami, ale wątek miłosny w tym filmie jest całkiem przekonywujący. Zły bohater jest zły, ale przecież kocha ...

Doom (2016)

  Od razu przejdę do konkretów. Ta gra dzieje się w piekle. Czyli jeśli ją włączymy, będziemy walczyć z demonami w czeluściach. Czemu to jest tak ważne? Bo skoro już się tam dostaliśmy, trzeba się stamtąd jakoś wydostać. I tak musiałem przejść przez piekło. "Doom" to marka sama w sobie, znana chyba każdemu graczowi. Postanowiłem ją odpalić, licząc na dobra rozrywkę. Czy ją dostałem? Z grubsza tak, ale ta gra w pewnym sensie jest moralnie wątpliwa. Kościół chyba powinien zabronić w nią grać. Jest to klasyczna strzelanka FPS. Mechanika gry polega na tym, że spotykamy kolejne chordy potworów i musimy się z nimi uporać, żeby przejść na kolejne poziomy. Wraz z rozwojem akcji mamy coraz więcej broni do użycia oraz zwiększa się liczba różnych gatunków potworów - czy demonów. Wszystko jest zrobione w fajnej kolorystyce graficznej, gdzie przeważa kolor czerwony.  Nie wiem dlaczego, ale twórcy tego typów gier tworzą zazwyczaj tyle broni, ile jest cyferek na klawiaturze. Czyli około dzi...

Rycerz siedmiu królestw

  Rzadko mi się zdarza, żeby być prawie całkowicie zgodnym z opiniom większości na portalu Filmweb. No jestem na tak! "Rycerz siedmiu królestw" to wspaniała przygoda w krainie Westeros, którą wyczarował George R.R. Martin. Jest to opowieść o giermku (Duncan), który stracił swojego zaufanego rycerza i postanowił zacząć od nowa. Wybrał się do dużego miasta na turniej rycerski. Po drodze spotkał młodego chłopaka, który chciał mu służyć jako giermek - pseudonim Jajo. Duncan skłamał, że został pasowany na rycerza, ale nie miał innego wyboru. Zdjęcie powyżej. Prawda, że widoki potrafią być wspaniałe? Ale to nie jedyna zaleta tego obrazu. Fabularnie jest to fajnie złożone. Co jakiś czas trafiamy na żart, co tylko podkreśla tę historię. Mamy do czynienia z nowym serialem w uniwersum "Gry o tron" i nie da się uciec od porównań. "Rycerz siedmiu królestw" jest jednak zupełnie czymś innym. Brakuje tutaj na przykład wątku politycznego. Wszystko kręci się wokół głównego...

Jacek Piekara - "Miecz Aniołów"

  Książkę upolowałem za darmo w punkcie wymiany książek. Rzadko jest tam coś dobrego, ale trzeba czasem posprawdzać. Sam muszę, tam coś zanieść, ale nie ważne. Dzieło mnie trochę zaskoczyło, ale na pewno nie tylko pozytywnie. "Miecz Aniołów" to zbiór opowiadań na temat inkwizytora Mordimera. Jego główne zadanie to ściganie ludzi pałających się czarną magią.  Sam pomysł głównego bohatera jako inkwizytora budzi wątpliwości. Ogólnie w książce mamy pomieszane dobro i zło, i ciężko odnaleźć balans. Mordimer jest niby dobry, ale różne decyzje podejmuje i nie zawsze trzeba się z nim zgadzać. Ja lubię czary. Lubię magię. Ale nie tą czarną tylko białą. (dobrą) Dlatego gdy słyszę o inkwizytorze, to przynosi mi złe skojarzenia. Kolega mi kiedyś powiedział, że gdybym żył wtedy, co palili czarownice na stosie, to na pewno mnie też by spalili. Może trochę w tym prawdy jest? Chociaż ja nigdy nie praktykuję czarów, ale mam tylko magiczny sposób myślenia. Opowiadania są w miarę ciekawe. Mam w...

"Klasyczny horror" (tak, to jest tytuł)

  W końcu mam Netflixa! Moja koleżanka od rozmów o wszystkim postanowiła mi podarować wejściówkę. Będę musiał się jakoś jej odwdzięczyć - pozdrawiam Cię A.! Ja naprawdę wierzyłem, że będzie to klasyczny horror, a jednak taki nie jest, chociaż czasami przybiera pospolite cechy. Film zaczyna się tak, że kilkoro ludzi jedzie kamperem, każdy do swojego miejsca docelowego. Po drodze jednak dochodzi do wypadku i bohaterowie budzą się w środku lasu, gdzie jest jedynie drewniana chata. Co się będzie dalej działo? Będą musieli się zastanowić, czy to faktycznie nie jest horror? Jest to produkcja włoska - na całe szczęście! Uwielbiam rzeczy na dobrym poziomie, które się są wyprodukowane w Stanach. Jednak kino europejskie wydaje się, być bardziej realistyczne.  Na powyższym skrinie prawie wszystkie postacie z kampera. Ogólnie nie wywołują oni złych emocji. Da się ich lubić.  Moje pierwsze wrażenia z seansu, to były porównania do serialu " Stamtąd " oraz skojarzenia z twórczością M. S...