Polecali, zachwalali, dali Oscary. Dobre będzie! Mówili. Czy rzeczywiście jest tutaj coś dobrego? Tak jest, ale z wyglądu a na pewno nie przez treść.
Chyba wszyscy znają popkulturową postać doktora Frankenstein'a. Wbrew moralnym wątpliwością stworzy on potwora, co przyniesie kolejne konsekwencje. Plus jakieś wątki romansowe, zupełnie bez większego sensu i powtarzany schemat do upadłego.
Atutem tego filmu jest podzielenie go na dwie części i opowiedzenie z dwóch różnych perspektyw. To jedyna dobra cecha tej produkcji w warstwie fabularnej. Reszta jest całkiem przewidywalna, schematyczna oraz po prostu nudna.
Denerwowałem się krytykowaniem tego filmu, skoro dostał Oscary. Ale on je dostał przede wszystkim za wygląd. "Scenografia, kostiumy, charakteryzacja." Ciężko się z tym nie zgodzić. Ja po seansie ów "wygląd" określiłem jako "świetne zdjęcia", wkładając wszystko co estetyczne do jednego worka. Następnym razem będę musiał lepiej przeanalizować film.
Nowy "Frankenstein" mi się nie podobał. Zasnąłem przez zakończeniem i nie chciało mi się już do tego wracać. Cuchnie to trochę Marvel'owskim syfem, gdzie postać potwora wygląda jak superbohater. Oceniam jako mocno średni - a u mnie to negatywna ocena.
Ocena: 45%


Problemem filmów bazujących na jakże popularnej prozie Mary Shelley jest to, że zbyt wiele razy to niewątpliwie klasyczne dzieło było już wykorzystywane. Frankenstein od Guillermo del Toro jest bardzo gotycki i bardzo poetycki, w klimacie tegoż twórcy, nieco baśniowy. Ale akurat to jego filmowe dzieło najmniej mi się podoba ;)
OdpowiedzUsuńJa też cenie del Toro. Jego Kręgosłup Diabła był świetny. Labirynt Fauna. Hellboy trochę mniej.
UsuńW pełni się zgadzam. Polecam obejrzeć także serialową antologię Gabinet osobliwości Guillermo del Toro. To wprawdzie seria, nie do końca jedynie jego, ale ciekawa, a twórca jest jej narratorem ;)
UsuńPrzyznam, że ten film mnie nie kusi. W moim odczuciu to wyeksploatowana postać. Co innego Lady Frankenstein. Tu widzę potencjał
OdpowiedzUsuń