Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą gry

Luto - gra

  Na rynku powstaje coraz więcej gier horrorów z perspektywy pierwszej osoby. Już jakiś czas temu zainteresowałem się tym gatunkiem, bo daje taką lekką rozrywkę, w której czasami trzeba się naszukać jakiegoś sposobu, by przejść dalej. Przed Wami - Luto. W drugim akapicie zwykle opowiadam o fabule. Tu zasadniczo jakiejś historii nie ma. Ogólnie znajdujemy się w domu, w którym straszy. Naszym celem jest rozwikłanie tego problemu i wydostanie się z tej pułapki. Powyżej obraz, który dobrze zapamiętacie po paru godzinach gry. Grafika jest w porządku. Nie mniej, nie więcej.  Główną osią rozgrywki jest motyw pętli czasowej. Jako grasz śnimy sen, toczący się na pustyni i za każdym razem budzimy się w swojej łazience. Chodzimy po własnym domu. W pierwszym akcie, gdy dochodzimy do drzwi wyjściowych, cała akcja się zapętla i od nowa znajdujemy się koło wanny. W trakcie grania zbieramy wszystkie podpowiedzi oraz przedmioty mogące się przydać. Wraz z rozwojem akcji dowiadujemy się więcej s...

Mortal Kombat X (gra)

  Odkąd zobaczyłem film Mortal Kombat 2 , to przypomniałem sobie o tej serii, więc sięgnąłem też po grę. W sumie jestem z tego wszystkiego ogólnie zadowolony, chociaż niewiele godzin przy tym spędziłem. Fabuła? Niekoniecznie... Czysta rozrywka. Między wymiarowy turniej walk. Stare i zupełnie nowe postacie się pojawiają i będą walczyć na śmierć i życie. Ostatni raz grałem w Mortal Kombat ze dwadzieścia lat temu. Jeśli chodzi o samą grywalność to najnowsza odsłona jest dosyć podobna do starszych tytułów. System walki nieco rozbudowali. Niegdyś były trzy wieżę do wyboru, teraz jest ich chyba z dziesięć. Oprócz tego tryb fabularny, który przeszedłem cały. Granie na jednym komputerze we dwóch bądź sieciowo. Ta gra mi się ogólnie podoba, ale rozegranie dziesięciu walk jest już nieco męczące. Mimo że trwa jakieś piętnaście minut. Dłużej mi się nie chciało. Dłużej mnie nudziło. Zostawiam tę grę na komputerze. Jak będę miał ochotę chwilę powalczyć, to włączę. Ogólnie jest tu dziesiątki boha...

Throne and Liberty (mmorpg)

  Większość zainteresowanych pewnie zna ten tytuł, ale może ktoś się jeszcze nie zdecydował na rozgrywkę? Throne and Liberty to gra RPG dla wielu osób, czyli tzw. mmo. Czekałem bardzo by w to pograć. Gra przeszła na model free-to-play. Ciężko się opowiada o fabule przy takich produkcjach. Ogólnie NPC coś tam opowiadają i oprócz tekstu słyszmy ich głos. Jeśli ktoś chce się zagłębić w historie to jest tutaj całkiem spore pole manewru. A reszta? Reszta to już sama mechanika. Ograłem to dzieło, na tyle na ile miałem ochotę. Może łącznie było z 20 godzin, może 30? Do setki  godzin można z łatwością dojść, bo gra daje takie możliwości. Ja jednak zawsze mam takie podejście w MMO, że jak już odkryje funkcje gry, przejdę trochę questów pobocznych i głównych, to gra już traci dla mnie duszę i biorę się za coś innego. (wyjątek stanowi tylko Tibia do której regularnie wracam) Graficznie jest to naprawdę ładnie zrobione. Mimo ciężkiej wagi wejście do świata gry jest bardzo szybkie. W każdy...

Broken Pieces (gra przygodowa)

  Gram czasem w gry przygodowe, bo są tu Panie blogerki, będące fanami tego gatunku. Ja w zasadzie też go lubię. Dzisiaj przed Wami stosunkowo nowa produkcja w klimatach kamery z pierwszej osoby. Jest niedaleka przyszłość. Nie wiadomo, co się podziało z ludźmi. Próbujemy dowiedzieć się czegoś, sklejając zlepki tej rzeczywistości. Gramy ogarnięta kobietą ze spluwą, która jest przygotowana na wszystko. Strzelania tu nie ma dużo. W zasadzie tylko co jakiś czas pojawi się taki "diabełek" i trzeba go postrzelić. Gra w największej mierze opiera się na eksploracji, znajdowaniu przedmiotów oraz rozwiązywaniu zagadek. Większość rzeczy można samodzielne przejść. Czasami się dzieją trudności, ale w sieci pełno poradników jest. Zatrzymałem się w tej grze mniej więcej w trzy/czwarte. Już mi się ode chciało szukać solucji, bo pod koniec rozgrywki możemy być w różnych miejscach -- mamy tutaj open world, więc Broken Pieces można przechodzić trochę na własnych zasadach. Nie wiem. Gra mi się p...

Nocturnal

  Nie wiem, skąd ja te grę wytrzasnąłem, ale ogólnie przeszedłem ją całą. Na duży plus jest to, że nie musiałem sięgać po żadne solucje. Oto przed wami ciekawa gra platformowa. Fabuły kompletnie nie kumam. Ogólnie wcielamy się w postać bohatera i przemierzamy różne miejsca, przypominające świątynie. Nie ma tutaj niestety zagadek. Są za to etapy, które mają trudność bardziej zręcznościową oraz walki. Ja się bardzo cieszę, że jest to gra platformowa liniowa. Bo już kilka razy natrafiałem na tytuły, które w tym gatunku chciały tworzyć otwarte światy. I tam można było się nieźle pogubić. Tutaj tak nie jest. Gra korzysta z zapisu, gdy dojdziemy do takiego ołtarza. Zdarza się to wystarczająco często, żeby mieć stale zapisaną grę. Dla mnie to bardzo ważny element, bo nie cierpię wykonywania jednej misji kilka razy. Chociaż tak zdarzyło się, że niektóre etapu powtarzałem, bo były trudne. W zamian za zabijanie potworków oraz zbijanie waz dostajemy punkty doświadczenia. Możemy je wymienić na...

The Incredible Adventures of Van Helsing

  Seria gier nieco mniej popularna, ale grywalna - w miarę. Van Helsing to hack and slash rpg z interesującą mechaniką ulepszania postaci. Przeszedłem może połowę - znudziło mi się. A mam jeszcze dwie kontynuacje w bibliotece. Wcielamy się w morderce potworów na zlecenie. Przemierzamy lasy, kopalnie i miasta w celu znalezienia zadań. Tych pobocznych i głównego - nie pytajcie mnie o czym ta gra jest, bo sam nie wiem. W każdym razie nie wszystko jest takie piękne... Myślałem początkowo, że to zwykły RPG. Dopiero później się zorientowałem, że jest to takie "Diablo", ale nieco w innym uniwersum. Pierwsza część tej gry mnie zbytnio nie oczarowała. Samo bicie potworków (główna czynność) jest trochę mało satysfakcjonujące. Czasem spotyka się różnych NPC, gdzie teoretycznie pojawiają się "zabawne dialogi". Mimo ciągłych walk gra wydaje się mulista. System ulepszania postaci jest rozbudowany. Tylko co w związku z tym jak nie odczuwa się przypływu mocy naszego bohatera. Jeśli...

Battlefield 3

  Znowu wpadłem w nawyk grania w Tibie, więc w najbliższym okresie będzie mniej recenzji gier. Może to i dobrze, bo nie każdego one interesują. Przed Wami klasyczna strzelanka. FPSy mają to do siebie, że mało się w nich dzieje, (samo strzelanie) ale cały czas się coś dzieje. (samo strzelanie) Fabuła tej gry jest w miarę interesująca. Wcielamy się w postać żołnierza, który jest przesłuchiwany przez jakąś wewnętrzną komórkę wojskową. Jesteśmy oskarżani o jakieś czyny i opowiadamy swoją wersje wydarzeń. To jest wymówka, żeby powrócić wspomnieniami do wydarzeń, a nam dać okazje do strzelania. Już wcześniej recenzowałem Battlefielda 4 . Ogólnie trójka jest bardzo podobna, ale bardziej trafiła w moje serce. Omawiany tytuł ma chyba więcej starć w mieście, co jest ciekawsze. Jest to po prostu symulator żołnierza. Latamy po ulicach, kanałach i budynkach z bronią i strzelamy do wrogów. Czasem zdarzają się różne sytuacje bardziej wyjątkowe. Jak prowadzenie czołgu czy innego pojazdu. Największ...

The Whispering Valley (przygodówka)

  To dla mnie duża radość, gdy okazuje się, że niskobudżetowa gra jest naprawdę dobra i wciagająca. Tak też było w tym przypadku. Spodziewałem się gry-horror i właśnie takie coś dostałem. Nasz bohater przyjeżdża karocą do opustoszałej wioski. Na miejscu spotyka go tylko noc, śmierć i pożoga. Będzie musiał rozwikłać tajemnice tego dziwnego i strasznego miejsca. Ta gra mogłaby być straszna, ale taka nie jest. Mimo że chodzimy nocą po lesie albo cmentarzu, to żadne strachy się nas nie łapią. Pozostaje jednak ten specyficzny klimat. Będąc w ciemnym pokoju nawet jedna zapałka może nam dużo pomóc. The Whispering Valley zaczyna się dramatycznie. Wioska do której trafiamy jest opustoszała. Musimy sprawdzać po kolei każdy dom i próbować nawiązać z kimś kontakt. Możemy czuć się nieco zagubieni, ale jeśli będziemy uważnie się przemieszczać, to powoli poznamy tajemnice tego miejsca. Jeśli chodzi o mechanikę. Gramy z perspektywy pierwszej osoby, lecz przemieszczając się, wchodzimy co krok w now...

Legend of Keepers

  Nie wysoko budżetowa gra z przeciętną grafiką, która potrafi pozytywnie zaskoczyć. Trafiłem na nią przypadkiem, bez większej nadziei odpaliłem i fajnie mi się grało. To jest ta gra, w której odgrywamy role "tych złych". Akcja dzieje się w lochach, które przygotowujemy przeciwko "tym dobrym" bohaterom. Dlatego jest walka oraz zdarzenia dziejące się między bitwami. Powyżej - tak wygląda rozgrywka. Po lewej są ci dobrzy, a my jesteśmy po prawej. Tu są nasze jednostki, które na początku każdej walki rozstawiamy, a potem wybieramy zdolności i atakujemy przeciwnika. Gra jest nieźle wyważona. Na początku jest dosyć łatwo, a potem trudniej. Natomiast jest dla nas czas, żeby zdobyć wiedzę o tej grze i poradzić sobie na wyższym poziomie trudności. Przeszedłem całą linie fabularną na średnim poziomie trudności. Potem był jeszcze tryb wolny, ale tylko raz go sobie włączyłem. Walki wymagają przygotowania i odpowiedniej taktyki. Każdy nasz potwór ma swoje silne i słabe strony. ...

Mass Effect 2

  Już pisałem o pierwszej części Mass Effect . Teraz przyszła kolej na dwójkę. Ogólnie byłem świadomy tego, że graficznie to się raczej nie różni. Natomiast chciałem przyjrzeć się samej rozgrywce. Są plusy. Ogólnie to jest rasa, która nazywa się Żniwiarze. Żniwiarze są źli, a my jesteśmy dobrzy. Wcielając się w postać kapitana Sheparda, naszym celem będzie przywrócenie równowagi w galaktyce. Przed nami masa roboty. Przypomnę, że jest to strzelanka w pierwszej osobie z elementami rpg i otwartego świata. Świat do końca otwarty nie jest, bo każda lokacja prowadzi zwykle od punktu do punktu. Natomiast jest na pewno więcej przestrzeni kosmicznej dlatego, bo możemy latać swoim statkiem po galaktyce, wybierając coraz to nowsze misje. Jest główny wątek fabularny, który trwa około dwudziestu godzin i chyba drugie tyle misji pobocznych. W Mass Effect 2 postawili na zbieranie członków drużyny. W jednym czasie możemy mieć tylko dwóch towarzyszy, lecz ogółem można ich zdobyć koło dziesięciu - i...

Assassin’s Creed II

  Kolejna gra w tym tygodniu, a posiadam jeszcze dwie do wypisania. Ten tytuł zna każdy gracz.  Seria gier Assassin's Creed doczekała się chyba dwudziestu części. Ja postanowiłem, że powolutku sobie od pierwszych wersji w nią pogram. Wcielamy się w zabójcę z klasą. Zabijają naszego ojca i wraz z rodziną musimy opuścić miasto. Na drodze do szczęścia i spokoju będą nam stali różni ludzie. Wybór zawsze jest jeden, chociaż się lubimy łudzić, że jest ich wiele. Ta gra wbrew pozorom wiele się nie postarzała. Akcja jest bardzo dynamiczna, lokacje interesujące z jednym wyjątkiem. Jak już wyjdziemy z głównego miasta, to same obrzeża są bardzo ubogie jeśli chodzi o grafikę. Pustą łąka i w oddali szczyty. Assassin’s Creed II został opublikowany w 2009 roku. Udało mi się przejść część pierwszej tej gry do połowy i drugą też z pewnych względów ograłem do połowy. (przesiadka na nowy komputer) W porównaniu do pierwszej części Assassin’s Creed bardzo się rozwinął. Widać to najbardziej po...

Wall World

  Przed Wami w miarę świeża gra typu roguelike w casualowym typie. Mechanika gry jest dobrze wymyślona, a fabuły to ma bardzo niewiele. Spędziłem przy tym tytule jakieś dziesięć godzin i wcale się nie nudziłem. Mamy swojego robota pająka, który wspina się po murze, ("Wall") docierając do coraz to nowszych surowców. Jak znajdzie wejście do kopalni, to możemy nim się z nią połączyć, a następnie ludzikiem wyjść a maszyny, zbierać skarby i ulepszać umiejętności. Tak jak widzicie na skrinie u góry. Właśnie ludzik drąży skały. Na początku znajdujemy pospolite pierwiastki, ale wraz z rozwojem akcji jest ich coraz więcej. To co jest najlepsze w tej grze, to system ulepszania. Jeśli chodzi o ulepszanie to dzieli się on na dwa segmenty. Po pierwsze za każdą wydrążoną skałę dostajemy parę punktów i możemy je wydać dopiero, gdy przejdziemy poziom. To taki upgrade, który pozostaje z nami na zawsze. Drugi czynnik ulepszania dzieje się tylko w obrębie danej rozgrywki. Za znalezione skarby w...

Venetica (oldschool rpg)

  Chyba w miarę popularna gra RPG z 2009 roku. Osobiście uważam, że pierwsza część Wiedźmina była zdecydowanie lepsza, ale z braku laku można pograć w to. Fabuła rozpoczyna się od tego, że wcielamy się w postać kobiety i nasz ukochany ginie w najeździe na wioskę, ratując nam życie. Od tego momentu musimy stać się prawdziwym bohaterem i dostajemy zadanie od siły wyższej. Celem jest uratowanie świata, ble, ble, ble. Ta gra z początku przypominała mi Gothica, ale ten przecież wydany był wiele lat wcześniej. Grafika jest średnia. System walki nie powala, ale da się go znieść. Przedmioty jakieś tam się pojawiają, chociaż nie jest ich zbyt dużo. Jeśli chodzi o rozwój postaci, to może być. Venetica w zasadzie mi się nie spodobała. Spędziełem przy niej może 5 godzin i dalszą rozgrywkę sobie odpuściłem. Świat jest niby open world, ale nie do końca. Wchodzenie w interakcje z NPC włącza dialogi, ale chyba nie mają wpływu na podejmowane decyzje. Myślę, że ten tytuł jest zdecydowanie dla osób, ...

Trine 1 & 2 (dla osób w wieku 9-99)

  Chciałem zaznaczyć, że w nadchodzącym tygodniu będzie dużo gier. To z uwagi na kupno nowego komputera. Muszę zakończyć rozpoczęte tytuły. Dzisiaj na talerzu mamy przygodówkę platformową. Trine czyli trójnia. Artefakt który połączył ze sobą losy trzech bohaterów. Maga, rycerza oraz złodziejki. Mają jakieś tam główne zadanie - chyba odnaleźć coś - nie ważne! Liczy się sama droga a nie osiągnięcie celu. Gra jest cudowna, bo pomysł jest prosty a grafika malownicza. Można by tu skończyć pisać, bo takie zdanie-konkret najlepiej opisuję tę produkcję.  Gramy jednym bohaterem, ale możemy w każdym momencie wybrać inną z trzech postaci. Mag pozwala unosić przedmioty lub tworzyć skrzynie, czy deski po których można pokonywać przeszkody. Rycerz służy przede wszystkim do walki z przeciwnikami. Natomiast złodziejka potrafi strzelać w łuku oraz pokonywać drogę za pomocą liny i skakania. Trine to przygoda oraz pokonywanie coraz to bardziej pomysłowych poziomów - zagadek. Trzeba jakoś rozwiąz...

Vambrace - Cold Soul (rpg rogue like)

  Okazało się, że ostatnimi czasy na blogu więcej jest na temat gier. Nie drażni Was taka sytuacja? Ogólnie przeglądam sporo tytułów, więc się rodzi więcej tekstów. Tym razem na tapetę biorę "Vambrace". Produkcja przypominająca mechaniką Darkest Dungeon - jak się okazuje coraz więcej takich gier jest. Mechanika gry jest całkiem prosta. Najpierw organizujemy podróż, wchodząc w dialogi z postaciami i zagłębiając się w fabułę. Zbieramy drużynę, przedmioty i ruszamy na wyprawę. Będąc tam, walczymy z potworami oraz zbieramy cenny loot. Powyżej przykładowy screen z walki. Każda z postaci ma zwykły atak oraz magiczne. Trzeba odpowiednio dobierać umiejętności, żeby zwyciężyć z jak najlepszym wynikiem. Gra ma niestety dość skąpy system ulepszania postaci. W zasadzie śladowy. Po przejściu rozdziału dostajemy 1 punkt skilla. W grze istnieje crafting, całkiem dobrze przemyślany. Ale brak rozwijania postaci oraz maksymalnie jeden przedmiot na postać utrudnia grę i robi ją mniej ciekawą. P...

Syberia (przygodówka)

  Ostatnio dużo gier na blogu, ale jeszcze kilka się pojawi. Tym razem opowiadam o klasycznej przygodówce point and click.  Młoda kobieta przyjeżdża do małego miasteczka, żeby podpisać kontrakt zakupu fabryki automatów. Pojawiają się pewne komplikacje, bo podobno spadkobierca tej nieruchomości nadal żyje, więc trzeba go będzie odnaleźć, aby sfinalizować umowę. Powiem od razu rzecz tragiczną! Nie chodzi o samą grę. Sama gra jest naprawdę fajna, ale grałem w oryginalną wersję a nie remaster. Niestety trzeba było często robić save, bo wywalało Syberie do pulpitu. Przeszedłem połowę tej produkcji i natknąłem się na bug'a, więc dalej niestety się nie dało grać. Przygodówki mają to do siebie, że często używa się znalezionych przedmiotów w sposób absurdalny. Nie wiem, na przykład do naprawy opony samochodu używamy balona lub coś w tym stylu. W Syberii jest nacisk na realizm. Sama grafika jest ponura, ale mimo upływu lat dobrze się ją ogląda. Gra mi się podobała. Chyba tylko raz czy d...

Bless Unleashed (MMORPG)

  Bless kusi. Kusi swoją oprawą i grafiką. Próbuje nas oszukać, że jest dobry w smaku. Ale to tylko gorzki cukierek w eleganckim sreberku. W opisie gry zaznaczają, że jest to gra-online, a nie pełnoprawne MMO. Ciężko mi dostrzec różnice, ale w zasadzie to nie takie ważne. Rozgrywka typowa jak w grze takiego typu. Jesteśmy bohaterem (nie mam pojęcia o fabule, bo wszystkie dialogi olewałem) i walczymy z potworami, chodząc do kolejnych NPC po zadanie. W trakcie tego rozwijamy swoją postać, znajdujemy nowy ekwipunek oraz możemy spróbować craftingu czy paru innych mechanik. Tyle dobrego można o tej produkcji napisać. Ona stara się być w tej samej klasie co Black Desert Online, no ale nie... Grałem w to jakieś dwie godziny. Przyjemność niewielka. Może przejdę do krytyki. Walka jest mało realistyczna i przypomina bicie kukiełek. W sklepach nie można kupić żadnego ekwipunku. Są jakieś inne waluty, za które trzeba zapłacić realnymi pieniędzmi. Brak pobocznych zadań. Idziemy głównym wątkiem ...

Watch Dogs

  Dopiero teraz grałem w tę grę, ponieważ jej drugą część odkryłem już dosyć dawno temu. Tutaj recenzja drugiej części . Czy jedynka mi się podobała? W sumie nie za bardzo. Jest to GTA w klimatach hackerskich. Wcielamy się w główną postać - buntownika, który walczy o przetrwanie swoje i swojej rodziny.  Watch Dogs daje nam do użytku całe miasto. Niestety nie ma tyle fajnych pobocznych zajęć co w dwójce. Niby są jakieś gry terenowe, ale dają mało sensownych punktów i zabawy. Ogólnie wszystko opiera się o główny wątek i zadania. Z jednej strony gra próbuje wmówić, że istnieją różne drogi przechodzenia misji, ale tak naprawdę jest jedna droga - zabić wszystko, co się rusza. To właśnie dlatego ta produkcja nie jest zbyt wyszukana. Możemy sobie pozwiedzać miasto, kraść samochody i robić różne głupoty. Np. bardzo fajnie jeździ się strażą pożarną i taranuje wszystko wokół. W trakcie gry nie da się zmienić poziomu trudności. Wraz z rozwojem rozgrywki misje są coraz trudniejsze. Mnie w...

Two Point Hospital - symulator szpitala

  Pamiętacie Theme Hospital? To taka gra co znają dinozaury. Omawiana produkcja to coś w tym klimacie. Symulator prowadzenia szpitala. Naszym zadaniem jest rozwój i budowa placówki zdrowotnej. Będziemy tworzyć pokoje dla określonych lekarzy bądź pielęgniarek. Musimy zadbać o wygląd i bezpieczeństwo, wystrój oraz odpowiednią temperaturę. Tak powyżej wygląda gra. Mamy duży budynek i zapełniamy go kolejnymi salami. Przychodzą pacjenci się zarejestrować i zazwyczaj na początku idą do lekarza internisty. Z czasem trzeba mieć więcej pokoi internistycznych, bo ludzików pojawia się coraz więcej. Wszystko jest tutaj tworzone z lekkim uśmiechem. Choroby są zmyślone. Np. jest taka choroba, że ktoś chodzi z garnkiem na głowie i takich ludzi trzeba kierować do specjalistycznych lekarzy. Jeśli nie daj Bóg, któryś z pacjentów umrze, to może pojawić się jako duch i trzeba go jak najszybciej usunąć, bo społeczność ucieka przed nim w popłochu. Gra ma ciekawą mechanikę i jest bardzo prosta w opanowan...

Hyper Echelon

  Mam dobre wspomnienia ze strzelankami tego typu. Lecimy od dołu do góry, przemierzając nowe poziomy i niszcząc kolejnych przeciwników. Niestety opisywana gra to przykład nie wypału, ale czasem trzeba napisać o czymś kiepskim, żeby złapać dystans i sprawdzić granice. Fabuły kompletnie nie znam, bo w takich grach się ją po prostu przewija. Lecimy statkiem. Zabijamy wrogów. Na końcu każdego poziomu jest boss. Ulepszamy statek. I tak w kółko... Po pierwsze to graficzna katastrofa. Nie dość, że jest tak kolorowo, to widzimy same pixele. Niektórzy powiedzą, że to zaleta i klimat. Ależ oczywiście. Jednakże sama grywalność jest na niespokojnie niskim poziomie. Mówiąc, że jest brzydka, mam na myśli, że granie nie daje żadnej satysfakcji. Statek możemy ulepszać na różne sposoby. W 30 minut grania ulepszyłem 50% wszystkiego i ledwo odczułem różnice. Zabijanie przeciwników nie daje radości. Klapa! Porównywałem tę grę do Tyrian'a. Absolutny klasyk tego gatunku. Twórcy powinni się od tego uczy...