Przejdź do głównej zawartości

Wall World

 

Przed Wami w miarę świeża gra typu roguelike w casualowym typie. Mechanika gry jest dobrze wymyślona, a fabuły to ma bardzo niewiele. Spędziłem przy tym tytule jakieś dziesięć godzin i wcale się nie nudziłem.

Mamy swojego robota pająka, który wspina się po murze, ("Wall") docierając do coraz to nowszych surowców. Jak znajdzie wejście do kopalni, to możemy nim się z nią połączyć, a następnie ludzikiem wyjść a maszyny, zbierać skarby i ulepszać umiejętności.

Tak jak widzicie na skrinie u góry. Właśnie ludzik drąży skały. Na początku znajdujemy pospolite pierwiastki, ale wraz z rozwojem akcji jest ich coraz więcej.

To co jest najlepsze w tej grze, to system ulepszania. Jeśli chodzi o ulepszanie to dzieli się on na dwa segmenty. Po pierwsze za każdą wydrążoną skałę dostajemy parę punktów i możemy je wydać dopiero, gdy przejdziemy poziom. To taki upgrade, który pozostaje z nami na zawsze. Drugi czynnik ulepszania dzieje się tylko w obrębie danej rozgrywki. Za znalezione skarby w ziemi możemy wykupić bonusy - silniejsze wiertło, szybkość poruszania się oraz kwestie obronne.

Co jakiś czas atakują nas powtórki i musimy wrócić do bazy robota pająka, żeby odeprzeć atak.

Ta gra była dla mnie bardzo pozytywnym doświadczeniem. Nie wymaga zbyt wiele od gracza, ale potrafi nagrodzić, świetnymi chwilami życia górnika. Jest druga część Wall World i na pewno będę kiedyś chciał w nią pograć.

Ocena: 78%

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wiedźmin 3 Dziki Gon - No, mega.

  Ta gra to indywidualny świat. Przejście Wiedźmina 3 z większością misji pobocznych to jakieś sto godzin grania. Traktuję to jako pewien achivement - osiągnięcie. Gra oczywiście na motywach powieści Andrzeja Sapkowskiego. Trzecia część opowiada historie Geralta z Rivii, który szuka swojej córki Ciri. A za nimi jak oddech czuć dziki gon, czyli bandę żywych trupów z mocną bronią i czarami. Jeśli chodzi o rozgrywkę, to każda kolejna część Wiedźmina była o nieco lepsza. W tym wypadku mamy szeroki otwarty świat i kilka krain do zwiedzania. Poza misją główną robimy questy poboczne i bierzemy wiedźmińskie zlecenia na potwory. Ubaw po pachy.  Zanim nie zagrałem w Wiedźmina, to myślałem, że z jednej perspektywy jest głupi. Dużo frajdy daje w rpgach rozwój postaci od zera. A tutaj nie zaczynamy od zera, tylko na starcie jesteśmy już herosem. Jednak nie przeszkadza to wcale w grze, bo drogi rozwoju postaci oraz znajdowania ekwipunku są naprawdę satysfakcjonujące.  Przeszedłem całą ...

Rage 2 - rozwalanie na ekranie

Już dawno temu ukończyłem tę grę, ale właśnie teraz przyszła pora, żeby coś napisać. Takie szaleństwo jak na powyższym obrazku to rutyna w "Rage 2". Ogólnie jest to strzelanka w pierwszej osobie. Ma natomiast cechy rpg oraz otwarty i duży świat. Fabuła jest na drugim planie. Nawet już nie pamiętam, o czym to było. Jak zaczynałem grę, to zalewała mnie krew przez system zapisu. Żeby gra się dobrze zapisała, trzeba przejść daną lokację od początku do końca. Grafika jest bardzo przyjemna. Akcja dynamiczna. Rozwój postaci interesujący. Grze można zarzucić, że na dłuższą metę zwiedzanie kolejnych miejsc jest powtarzalne. Bazy z przeciwnikami są robione trochę na jedno kopyto. Dużo interesujących pomysłów tutaj jest. Przemierzając pustynie naszym samochodem, (jest kilka do zdobycia) możemy się natknąć na tajemnicze czarne wierze. Zniszczenie ich da nam korzyści. Oprócz tego są miejsca z bandytami. Arki - pozostałości po zaawansowanej technologii, w których znajdziemy nowe bronie i b...

Teściowie (2021)

W końcu udało mi się trafić na w miarę interesujący polski film. Szału ogólnie nie ma, ale dodaje otuchy, że w naszym kraju można zrobić jakiś ciekawą autorską produkcje. Czemu autorską? Ponieważ autorzy nie łatwo dają się włożyć w schemat i robią coś oryginalnego. "Teściowie" to ogólnie film "przegadany". Już od samego początku możemy zauważyć, że dialog jest tu punktem kluczowym. Mnie zastanawiało, na ile twórcy inspirowali się np. Woody Allenem, bo on jest mistrzem fimów "przegadanych". Wszystko zaczyna się od razu. Dosyć długo zajęło mi zorientowanie się, o co tu tak naprawdę chodzi. "Teściowie" to takie alter ego "Wesela". Tutaj właśnie toczy się akcja, ale ze ślubem było gorzej. Podobno to komedia, ale nie w mojej kwalifikacji. Te rozmowy naprawdę wydawały się być na poważnie, a śmiesznych momentów jest jak makiem zasiał. Film mi się podobał, chociaż zabrakło momentu "wow". Tak szybko się zaczyna jak kończy. To zaledwie ...