Przejdź do głównej zawartości

The Whispering Valley (przygodówka)

 

To dla mnie duża radość, gdy okazuje się, że niskobudżetowa gra jest naprawdę dobra i wciagająca. Tak też było w tym przypadku. Spodziewałem się gry-horror i właśnie takie coś dostałem.

Nasz bohater przyjeżdża karocą do opustoszałej wioski. Na miejscu spotyka go tylko noc, śmierć i pożoga. Będzie musiał rozwikłać tajemnice tego dziwnego i strasznego miejsca.

Ta gra mogłaby być straszna, ale taka nie jest. Mimo że chodzimy nocą po lesie albo cmentarzu, to żadne strachy się nas nie łapią. Pozostaje jednak ten specyficzny klimat. Będąc w ciemnym pokoju nawet jedna zapałka może nam dużo pomóc.

The Whispering Valley zaczyna się dramatycznie. Wioska do której trafiamy jest opustoszała. Musimy sprawdzać po kolei każdy dom i próbować nawiązać z kimś kontakt. Możemy czuć się nieco zagubieni, ale jeśli będziemy uważnie się przemieszczać, to powoli poznamy tajemnice tego miejsca.

Jeśli chodzi o mechanikę. Gramy z perspektywy pierwszej osoby, lecz przemieszczając się, wchodzimy co krok w nową scenę. Na swej drodze będziemy znajdowali przedmioty potrzebne do dalszej wędrówki oraz różne notatki i listy, nadające właściwy klimat.

Jest to tylko niskobudżetowa przygodówka, ale daje dobrą satysfakcje. Widziałem, że jest wcześniejsza wersja tej gry pod nazwą "The Whisperer", ale chyba nie warto na nią zwracać uwagi skoro ma niskie oceny i rozgrywka trwa zaledwie trzydzieści minut.

Omawiany tytuł mnie pozytywnie zaskoczył i jeśli będzie kolejna część, to chętnie w nią zagram.

Chcę jeszcze dodać. W grze nie ma żadnych potworów i przeciwników. Jest czysta fabuła, eksploracja i zagadki.

Ocena: 69%

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wiedźmin 3 Dziki Gon - No, mega.

  Ta gra to indywidualny świat. Przejście Wiedźmina 3 z większością misji pobocznych to jakieś sto godzin grania. Traktuję to jako pewien achivement - osiągnięcie. Gra oczywiście na motywach powieści Andrzeja Sapkowskiego. Trzecia część opowiada historie Geralta z Rivii, który szuka swojej córki Ciri. A za nimi jak oddech czuć dziki gon, czyli bandę żywych trupów z mocną bronią i czarami. Jeśli chodzi o rozgrywkę, to każda kolejna część Wiedźmina była o nieco lepsza. W tym wypadku mamy szeroki otwarty świat i kilka krain do zwiedzania. Poza misją główną robimy questy poboczne i bierzemy wiedźmińskie zlecenia na potwory. Ubaw po pachy.  Zanim nie zagrałem w Wiedźmina, to myślałem, że z jednej perspektywy jest głupi. Dużo frajdy daje w rpgach rozwój postaci od zera. A tutaj nie zaczynamy od zera, tylko na starcie jesteśmy już herosem. Jednak nie przeszkadza to wcale w grze, bo drogi rozwoju postaci oraz znajdowania ekwipunku są naprawdę satysfakcjonujące.  Przeszedłem całą ...

Rage 2 - rozwalanie na ekranie

Już dawno temu ukończyłem tę grę, ale właśnie teraz przyszła pora, żeby coś napisać. Takie szaleństwo jak na powyższym obrazku to rutyna w "Rage 2". Ogólnie jest to strzelanka w pierwszej osobie. Ma natomiast cechy rpg oraz otwarty i duży świat. Fabuła jest na drugim planie. Nawet już nie pamiętam, o czym to było. Jak zaczynałem grę, to zalewała mnie krew przez system zapisu. Żeby gra się dobrze zapisała, trzeba przejść daną lokację od początku do końca. Grafika jest bardzo przyjemna. Akcja dynamiczna. Rozwój postaci interesujący. Grze można zarzucić, że na dłuższą metę zwiedzanie kolejnych miejsc jest powtarzalne. Bazy z przeciwnikami są robione trochę na jedno kopyto. Dużo interesujących pomysłów tutaj jest. Przemierzając pustynie naszym samochodem, (jest kilka do zdobycia) możemy się natknąć na tajemnicze czarne wierze. Zniszczenie ich da nam korzyści. Oprócz tego są miejsca z bandytami. Arki - pozostałości po zaawansowanej technologii, w których znajdziemy nowe bronie i b...

Teściowie (2021)

W końcu udało mi się trafić na w miarę interesujący polski film. Szału ogólnie nie ma, ale dodaje otuchy, że w naszym kraju można zrobić jakiś ciekawą autorską produkcje. Czemu autorską? Ponieważ autorzy nie łatwo dają się włożyć w schemat i robią coś oryginalnego. "Teściowie" to ogólnie film "przegadany". Już od samego początku możemy zauważyć, że dialog jest tu punktem kluczowym. Mnie zastanawiało, na ile twórcy inspirowali się np. Woody Allenem, bo on jest mistrzem fimów "przegadanych". Wszystko zaczyna się od razu. Dosyć długo zajęło mi zorientowanie się, o co tu tak naprawdę chodzi. "Teściowie" to takie alter ego "Wesela". Tutaj właśnie toczy się akcja, ale ze ślubem było gorzej. Podobno to komedia, ale nie w mojej kwalifikacji. Te rozmowy naprawdę wydawały się być na poważnie, a śmiesznych momentów jest jak makiem zasiał. Film mi się podobał, chociaż zabrakło momentu "wow". Tak szybko się zaczyna jak kończy. To zaledwie ...