Od razu przejdę do konkretów. Ta gra dzieje się w piekle. Czyli jeśli ją włączymy, będziemy walczyć z demonami w czeluściach. Czemu to jest tak ważne? Bo skoro już się tam dostaliśmy, trzeba się stamtąd jakoś wydostać. I tak musiałem przejść przez piekło.
"Doom" to marka sama w sobie, znana chyba każdemu graczowi. Postanowiłem ją odpalić, licząc na dobra rozrywkę. Czy ją dostałem? Z grubsza tak, ale ta gra w pewnym sensie jest moralnie wątpliwa. Kościół chyba powinien zabronić w nią grać.
Jest to klasyczna strzelanka FPS. Mechanika gry polega na tym, że spotykamy kolejne chordy potworów i musimy się z nimi uporać, żeby przejść na kolejne poziomy.
Wraz z rozwojem akcji mamy coraz więcej broni do użycia oraz zwiększa się liczba różnych gatunków potworów - czy demonów. Wszystko jest zrobione w fajnej kolorystyce graficznej, gdzie przeważa kolor czerwony.
Nie wiem dlaczego, ale twórcy tego typów gier tworzą zazwyczaj tyle broni, ile jest cyferek na klawiaturze. Czyli około dziewięciu. Zawsze byłem przekonany, że w tak drogich produkcjach powinno ich być stać, żeby arsenał był chociaż dwukrotnie większy.
Fajnie mi się w to grało, chociaż się trochę denerwowałem. Akcja jest faktycznie bardzo dynamiczna. Zabijanie demonów okropne! Jeśli raz włączycie, to trzeba przejść całe.
System ulepszania mi się do końca nie podobał. Ale to żaden wyznacznik. Gra jest naprawdę całkiem dobra, chociaż moralnie sprzeczna.
Ocena: 70%


Też czasem zastanawiam się, czemu w takich grach arsenał broni jest „ograniczony” do kilku slotów – serio, przy takim budżecie mogli by puścić wodze fantazji.
OdpowiedzUsuńDobrze, że mimo moralnych dylematów gra wciąga – to chyba najlepszy dowód, że Doom trzyma klasę po tylu latach. Ciekaw jestem, czy przy Twojej kolejnej rozgrywce uda Ci się dojść dalej i przetestować wszystkie bronie – to zawsze daje satysfakcję.
Masz też rację, że jak raz się wciągnie, trudno się oderwać – pełne piekło i adrenalina gwarantowane
Przetestowałem wszystkie bronie.
Usuń