Przejdź do głównej zawartości

Rycerz siedmiu królestw

 

Rzadko mi się zdarza, żeby być prawie całkowicie zgodnym z opiniom większości na portalu Filmweb. No jestem na tak! "Rycerz siedmiu królestw" to wspaniała przygoda w krainie Westeros, którą wyczarował George R.R. Martin.

Jest to opowieść o giermku (Duncan), który stracił swojego zaufanego rycerza i postanowił zacząć od nowa. Wybrał się do dużego miasta na turniej rycerski. Po drodze spotkał młodego chłopaka, który chciał mu służyć jako giermek - pseudonim Jajo. Duncan skłamał, że został pasowany na rycerza, ale nie miał innego wyboru.

Zdjęcie powyżej. Prawda, że widoki potrafią być wspaniałe? Ale to nie jedyna zaleta tego obrazu. Fabularnie jest to fajnie złożone. Co jakiś czas trafiamy na żart, co tylko podkreśla tę historię. Mamy do czynienia z nowym serialem w uniwersum "Gry o tron" i nie da się uciec od porównań. "Rycerz siedmiu królestw" jest jednak zupełnie czymś innym. Brakuje tutaj na przykład wątku politycznego. Wszystko kręci się wokół głównego bohatera i jego pomocnika.

Akcja zaczyna się stopniowo, ale dzięki wspomnianych dobrych żartów nie musimy się nudzić. Odcinki trwają zaledwie około trzydziestu minut i cały sezon posiada ich sześć, więc niektórzy będą mogli obejrzeć ten serial za jednym razem. 

Co najbardziej lubiliśmy w "Grze o tron"? Chyba te nieprzewidywalne zmiany, które przychodziły jak grom z jasnego nieba. I tutaj też tego nie zabrakło.

Jednej cechy mi brakuje. "Rycerz siedmiu królestw" opiera się głównie na wątku rycerza. A większa intryga mogłaby być, gdyby był jeszcze jeden tak ważny wątek albo dwa. Wtedy one się fajnie przeplatają i tworzą większe napięcie, pod warunkiem, że są dobrze napisane.

W każdym bądź razie serial się super ogląda i czekamy na kolejne sezony. "Ród Smoka" bardziej przypominał "Grę o tron", ale Rycerz jest zdecydowanie lepszy.

Ocena: 77%

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wiedźmin 3 Dziki Gon - No, mega.

  Ta gra to indywidualny świat. Przejście Wiedźmina 3 z większością misji pobocznych to jakieś sto godzin grania. Traktuję to jako pewien achivement - osiągnięcie. Gra oczywiście na motywach powieści Andrzeja Sapkowskiego. Trzecia część opowiada historie Geralta z Rivii, który szuka swojej córki Ciri. A za nimi jak oddech czuć dziki gon, czyli bandę żywych trupów z mocną bronią i czarami. Jeśli chodzi o rozgrywkę, to każda kolejna część Wiedźmina była o nieco lepsza. W tym wypadku mamy szeroki otwarty świat i kilka krain do zwiedzania. Poza misją główną robimy questy poboczne i bierzemy wiedźmińskie zlecenia na potwory. Ubaw po pachy.  Zanim nie zagrałem w Wiedźmina, to myślałem, że z jednej perspektywy jest głupi. Dużo frajdy daje w rpgach rozwój postaci od zera. A tutaj nie zaczynamy od zera, tylko na starcie jesteśmy już herosem. Jednak nie przeszkadza to wcale w grze, bo drogi rozwoju postaci oraz znajdowania ekwipunku są naprawdę satysfakcjonujące.  Przeszedłem całą ...

Rage 2 - rozwalanie na ekranie

Już dawno temu ukończyłem tę grę, ale właśnie teraz przyszła pora, żeby coś napisać. Takie szaleństwo jak na powyższym obrazku to rutyna w "Rage 2". Ogólnie jest to strzelanka w pierwszej osobie. Ma natomiast cechy rpg oraz otwarty i duży świat. Fabuła jest na drugim planie. Nawet już nie pamiętam, o czym to było. Jak zaczynałem grę, to zalewała mnie krew przez system zapisu. Żeby gra się dobrze zapisała, trzeba przejść daną lokację od początku do końca. Grafika jest bardzo przyjemna. Akcja dynamiczna. Rozwój postaci interesujący. Grze można zarzucić, że na dłuższą metę zwiedzanie kolejnych miejsc jest powtarzalne. Bazy z przeciwnikami są robione trochę na jedno kopyto. Dużo interesujących pomysłów tutaj jest. Przemierzając pustynie naszym samochodem, (jest kilka do zdobycia) możemy się natknąć na tajemnicze czarne wierze. Zniszczenie ich da nam korzyści. Oprócz tego są miejsca z bandytami. Arki - pozostałości po zaawansowanej technologii, w których znajdziemy nowe bronie i b...

Teściowie (2021)

W końcu udało mi się trafić na w miarę interesujący polski film. Szału ogólnie nie ma, ale dodaje otuchy, że w naszym kraju można zrobić jakiś ciekawą autorską produkcje. Czemu autorską? Ponieważ autorzy nie łatwo dają się włożyć w schemat i robią coś oryginalnego. "Teściowie" to ogólnie film "przegadany". Już od samego początku możemy zauważyć, że dialog jest tu punktem kluczowym. Mnie zastanawiało, na ile twórcy inspirowali się np. Woody Allenem, bo on jest mistrzem fimów "przegadanych". Wszystko zaczyna się od razu. Dosyć długo zajęło mi zorientowanie się, o co tu tak naprawdę chodzi. "Teściowie" to takie alter ego "Wesela". Tutaj właśnie toczy się akcja, ale ze ślubem było gorzej. Podobno to komedia, ale nie w mojej kwalifikacji. Te rozmowy naprawdę wydawały się być na poważnie, a śmiesznych momentów jest jak makiem zasiał. Film mi się podobał, chociaż zabrakło momentu "wow". Tak szybko się zaczyna jak kończy. To zaledwie ...