Kolega miał obejrzeć "Stamtąd", a ja "Pingwina". Tak się umówiliśmy i zajęło to nam rok czasu. Znajomy nie był w ogóle zadowolony, a mi spodobał się ten serial z uniwersum Batmana - tak z resztą jak przewidywałem.
Akcja dzieje się w mieście Arkham. Pingwin czyli Oswald pragnie panować w mieście. Będzie miał sprzymierzeńców jak i wrogów. Łapie młodego chłopaka na tym, że chciał okraść mu samochód. Przygarnia go do swojego przestępczego życia.
Ten facet powyżej to Colin Farrell, w co naprawdę trudno uwierzyć. On w tym serialu robi główną robotę. Sam sposób poruszania się jest genialny.
Akurat się złożyło teraz, że czytam książkę Lovecrafta pod tytułem Zew Cthulu. Właśnie w jego opowieściach znajduje się miasto Arkham. Tę nazwę przejął zatem Batman.
Ciężko mi jakkolwiek ten serial skrytykować. Wszystko jest dobrze! Może to jest minus?
Akcja dzieje się wartko. Kolejne sceny po sobie są w pełni logiczne i przekonywujące. Postacie ciekawe. Mama Oswalda jako jego miłość życia. Cristin Milioti w roli czarnego charakteru. Zresztą w tym filmie prawie każdy jest czarnym charakterem. Pozostaje jedynie młody chłopak przygarnięty przez Pingwina. Słyszałem opinie, że jest jakiś "autystyczny". Nie wiem, wydaje mi się, że jest po prostu młody i nie śmiały.
Dobrze jest ten serial obejrzeć. Całość znajduje się na HBO max. Niestety jest tylko jeden sezon i brak informacji o kolejnych. Leci siódemka!
Ocena: 70%


Komentarze
Prześlij komentarz