Oczywiście Kacper, czyli ja, wziął tę książkę w ciemno, nie czytając właściwie opisu. Była dołączona w promocji do gazety, a ja lubię czasem eksperymentować z bardziej niszowymi dziełami.
Mamy tu do czynienia faktycznie z zamiecią. Już się obawiałem, że jest to książka o zjeżdżaniu na nartach - no nie, nie bardzo. Grupa kilkudziesięciu dzieciaków zostaje uwięziona w schronisku w wyniku złej pogody. Zostają odcięci od świata, a na powierzchni jest bardzo niebezpiecznie.
Gdyby zrobić z tego film, to byłby taki przeciętny horror. Akcja rozgrywa się całkiem szybko. Nie wiadomo skąd, pojawiają się nieokreślone potwory i zaczynają robić masakrę. Bohaterowie będą musieli użyć całej wiedzy i wszystkich umiejętności by przeżyć.
Wiecie co mnie bawi? Że często jak są motywy z wampirami albo wilkołakami, to główne postacie nie mają wiedzy, że takie coś istnieje. A w dobie dzisiejszej pop kultury te wymyślone stworzenia zna przecież każda osoba. W "Zamieci" zaczynają coś kumać, ale dopiero później.
Nawet mi się podobała ta książka. Nie jest to żadne arcydzieło. Nie da się raczej tutaj niczego nowego nauczyć. Ale akcja jest wartka i nie ma, co mówić o nudzie. Oczywiście nie sięgnę po kolejny tytuł Dylana, bo po prostu szkoda mi czasu.
Ocena: 66%

Czasem może i warto się skusić na jakąś książkę, którą dodają do gazet, udało mi się dorwać tak kilka perełek. Ale omal nie kupiłam ostatnio jednej, która na pozór wydawała się ciekawa, ale już po przeczytaniu pierwszej dokładniejszej recenzji w internecie... grzecznie odłożyłam książkę razem z gazetą na półkę :D
OdpowiedzUsuń