Przejdź do głównej zawartości

Rick i Morty - serial animowany dla dorosłych

 

Serial już odkryłem wiele lat temu. Może dziesięć? Pierwszy sezon mnie zaczarował, bo było to bardzo świeże, wręcz przełomowe. Teraz po czasie trochę inaczej to odbieram, ale nie jest źle.

Rick to geniusz, alkoholik i dziadek Morty'ego. Gdzieś słyszałem, że ich postacie są wzorowane na tych z "Powrotu do przyszłości". Jest to gatunek science fiction, dlatego bohaterzy latają po całym kosmosie - baa, po wszystkich wymiarach jakie są tylko możliwe. A tych jest tak jakby nieskończoność.

Ten serial jest mega szybki i mega absurdalny. Akcja potrafi się w sekundach zmieniać w zupełnie coś innego. Jest to wielka zaleta serialu, bo w ten sposób chwyta za gardło i chcemy oglądać więcej. Teraz są czasy, że wszystkiego musi być więcej. Patrząc na inne seriale animowane dla dorosłych, to tutaj jest wszystkiego najwięcej.


Co mam napisać? Fajnie się to ogląda. Morty często wpada w tarapaty i Rick musi go ratować. Oprócz tego jest rodzinka. (niby zwykła) Ojciec ma dobre chęci, ale jest frajerem. Żona jak i wszyscy na niego narzekają. Natomiast siostra Morty'ego jest całkiem spoko. W różnych odcinkach, różne postacie mają pozycje pierwszoplanową. Czasem pojawią się też inne charaktery - zakładając że jest ich nieskończoność - to trochę ich jest.

Oczywiście musiałem porównać serial do mojego ulubionego w tym gatunku, czyli do "South Parka". "Rick i Morty" jest naprawdę dobry, ale nie przebije Cartmana i jego przyjaciół.

Piszę głównie o zaletach serialu, ale nie jest tak kolorowo. Wraz z oglądaniem kolejnych odcinków, może się zakręcić w głowie. Fabuła do niczego nie prowadzi i na nowo podają te same absurdy i sytuacje. Dałbym im dziewiątkę, ale daję ósemkę, bo przedostatni sezon już na siłę oglądałem.

Ocena: 80%

Komentarze

  1. Obejrzałam kilka odcinków pierwszego sezonu, ale nie jestem fanką - totalnie nie moja rzecz, za to moja druga połówka uwielbia. pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Wiedźmin 3 Dziki Gon - No, mega.

  Ta gra to indywidualny świat. Przejście Wiedźmina 3 z większością misji pobocznych to jakieś sto godzin grania. Traktuję to jako pewien achivement - osiągnięcie. Gra oczywiście na motywach powieści Andrzeja Sapkowskiego. Trzecia część opowiada historie Geralta z Rivii, który szuka swojej córki Ciri. A za nimi jak oddech czuć dziki gon, czyli bandę żywych trupów z mocną bronią i czarami. Jeśli chodzi o rozgrywkę, to każda kolejna część Wiedźmina była o nieco lepsza. W tym wypadku mamy szeroki otwarty świat i kilka krain do zwiedzania. Poza misją główną robimy questy poboczne i bierzemy wiedźmińskie zlecenia na potwory. Ubaw po pachy.  Zanim nie zagrałem w Wiedźmina, to myślałem, że z jednej perspektywy jest głupi. Dużo frajdy daje w rpgach rozwój postaci od zera. A tutaj nie zaczynamy od zera, tylko na starcie jesteśmy już herosem. Jednak nie przeszkadza to wcale w grze, bo drogi rozwoju postaci oraz znajdowania ekwipunku są naprawdę satysfakcjonujące.  Przeszedłem całą ...

Rage 2 - rozwalanie na ekranie

Już dawno temu ukończyłem tę grę, ale właśnie teraz przyszła pora, żeby coś napisać. Takie szaleństwo jak na powyższym obrazku to rutyna w "Rage 2". Ogólnie jest to strzelanka w pierwszej osobie. Ma natomiast cechy rpg oraz otwarty i duży świat. Fabuła jest na drugim planie. Nawet już nie pamiętam, o czym to było. Jak zaczynałem grę, to zalewała mnie krew przez system zapisu. Żeby gra się dobrze zapisała, trzeba przejść daną lokację od początku do końca. Grafika jest bardzo przyjemna. Akcja dynamiczna. Rozwój postaci interesujący. Grze można zarzucić, że na dłuższą metę zwiedzanie kolejnych miejsc jest powtarzalne. Bazy z przeciwnikami są robione trochę na jedno kopyto. Dużo interesujących pomysłów tutaj jest. Przemierzając pustynie naszym samochodem, (jest kilka do zdobycia) możemy się natknąć na tajemnicze czarne wierze. Zniszczenie ich da nam korzyści. Oprócz tego są miejsca z bandytami. Arki - pozostałości po zaawansowanej technologii, w których znajdziemy nowe bronie i b...

Teściowie (2021)

W końcu udało mi się trafić na w miarę interesujący polski film. Szału ogólnie nie ma, ale dodaje otuchy, że w naszym kraju można zrobić jakiś ciekawą autorską produkcje. Czemu autorską? Ponieważ autorzy nie łatwo dają się włożyć w schemat i robią coś oryginalnego. "Teściowie" to ogólnie film "przegadany". Już od samego początku możemy zauważyć, że dialog jest tu punktem kluczowym. Mnie zastanawiało, na ile twórcy inspirowali się np. Woody Allenem, bo on jest mistrzem fimów "przegadanych". Wszystko zaczyna się od razu. Dosyć długo zajęło mi zorientowanie się, o co tu tak naprawdę chodzi. "Teściowie" to takie alter ego "Wesela". Tutaj właśnie toczy się akcja, ale ze ślubem było gorzej. Podobno to komedia, ale nie w mojej kwalifikacji. Te rozmowy naprawdę wydawały się być na poważnie, a śmiesznych momentów jest jak makiem zasiał. Film mi się podobał, chociaż zabrakło momentu "wow". Tak szybko się zaczyna jak kończy. To zaledwie ...