Nie bardzo wiem, jak to się stało, że parę lat temu przeoczyłem premierę filmową mojego ulubionego (żyjącego) polskiego reżysera. Miło było obejrzeć jego dzieło z 2021 roku. Jestem świeżo po seansie i już Wam piszę, o co chodzi.
Cała opowieść kręci się wokół typowego polskiego wesela. Może nie do końca taki typowy, bo w grę wchodzą duże pieniądze, a wątek przeplata się z wydarzeniami drugiej wojny światowej. Pan Smarzowski daję nam jak zwykle do myślenia.
W trakcie seansu nie da się pominąć trzech rzeczy. Po pierwsze porównanie do "Wesela" Smarzowskiego z 2004 roku. Druga sprawa to rola Agaty Turkot, która zachwyciła nas w najnowszej produkcji "Dom Dobry". Trzecia rzecz nie do pominięcia jest taka, że cały film ogląda się z zainteresowaniem.
Wcześniejsze "Wesele" pana Wojtka było komedią i działo się na wsi. Opisywany tytuł jest dramatem i dzieje się w mieście. Tyle podobieństw. Oczywiście i w jednym i drugim musi do jakiejś afery dojść.
Film mi się oglądało dobrze. Sceny wojenne traktowałem jako przymus, bo nie przepadam za tą tematyką. Bardzo fajnie jest zrobiony montaż. Gdzie pokazywane są krótkie ujęcia, cięcie i bah coś innego. To sprawia, że obraz jest bardziej dynamiczny i wciąga. Zabieg ten zaobserwowałem już w "Domu Dobrym" - tylko w tym ostatnim jest lepiej to rozwinięte.
Czy wesele jako wydarzenie musi być porażką? Filmy Wojtka Smarzowskiego tak sugerują. Nie wiem, nigdy nie brałem ślubu i na razie się nie zanosi. Będę traktował jako przestrogę. Pół żartem, pół serio.
Jeśli nie dla Wojciecha ani fabuły, to można ten obraz obejrzeć dla totalnej obsady aktorskiej. (na 1 zdjęciu powyżej są wymienieni aktorzy)
Oglądać czy nie? Twoja decyzja!
Ocena: 69%


Ja też lubię, kiedy Smarzowski łączy zwykłe życie z cięższymi wątkami historycznymi – daje to filmowi głębię i sprawia, że zostaje w głowie na dłużej. Podoba mi się też, że zwróciłeś uwagę na montaż – krótkie ujęcia potrafią naprawdę zmienić tempo filmu i sprawić, że nawet cięższe sceny stają się bardziej dynamiczne. 😅 Co do wesela – też mam wrażenie, że u Smarzowskiego każde to wydarzenie ma potencjał do chaosu i dramatów, więc lepiej nie brać tego za poradnik życia ślubnego
OdpowiedzUsuń