Przejdź do głównej zawartości

misiurnik podRÓŻNY - Agnieszka Prucia i Roman Czerniak

 

Podobnie się stresuję recenzją tej książki, jak jej autorzy. Tak mi się przynajmniej wydaje. Roman Czerniak to mój przyszywany stryj, więc się cieszę, że ktoś z rodzinki coś napisał. Nie będzie tak źle Romku.

Ta książka opowiada o wielomiesięcznej podróży do Azji. Opowieść ta jest podzielona na dwie części, gdzie każda osoba opowiada o wycieczce na swój sposób. Wycieczce? A może podróży życia. Nie jest to rodzaj poradnika. Bardziej dziennik z faktami oraz emocjami, które się rodzą w trakcie wyprawy.

Główny przekaz misiurnika jest taki: "Weź walizkę i ukochaną osobę, kup bilet w jedną stronę i przeżyj podróż życia." To nie jest wcale złe. Mam pewną wymarzoną wyprawę, której nie zdradzę, ale chyba nigdy mi się nie uda pojechać w ten sposób do Azji - przez chore nogi.

Czym to jest? Książka przypomina strony w pamiętniku. Pierwsza część należy do Agnieszki, a ona swoimi słowami próbuje nam wytłumaczyć swoje emocje, myśli i doświadczenia, które przeżyła. Druga część to racjonalne spojrzenie na świat według Romana. Mam wrażenie, że w tym przypadku kobieta używa serca, pisząc, a facet kieruje się rozumem. 

Para lubi chodzić własnymi ścieżkami. Wybierają często nieoczywiste szlaki. Chyba największy sukces to znaleźć coś pięknego, czego nie ma w broszurze biura turystycznego. Na swojej wyprawie będą się żywić prawie tylko lokalną kuchnią, co może sprawiać problemy gastryczne. Agnieszka radzi, że na taką podróż warto wziąć zupki w proszku polskich zup - to może uratować człowieka w przypływie kryzysu.

Obiekcje. Na początku część pierwszą czytało mi się z trudem. Wydawała mi się zbyt poetycka i przerysowana. Dopiero w połowie, gdy poznałem już ten sposób wyrażania się, zobaczyłem w tym prawdę i mi się spodobało. Z kolei druga część na początku bardzo mi podeszła, ale już dotarcie do zakończenia lektury było już nieco męczące. Dzieło ma niecałe pięćset stron, więc uważam, że to i tak bardzo dużo jak na relacje z podróży.

Pierwszy raz czytam tego rodzaju książkę. Przypomina ona nieco formą posty na blogu. Czyta się to zwyczajnie, a mnie najbardziej interesuję w tym wszystkim prawda. To że zdarzenia to faktycznie przeżycie obojga ludzi i zapis ich myśli jest dla mnie bardzo ważny.

Wspaniale jest oglądać zdjęcia z podróży, które pokazują się co parę stron. Czytanie misiurnika sprawia, że w wyobraźni jesteśmy trochę w Azji. Czytamy i próbujemy sobie wyobrazić, jakie zapachy czuli wtedy autorzy. Z jednej strony wydaję mi się, że lektura jest zbyt długa, a z drugiej strony zazdroszczę im, że potrafią tak mnóstwo słów opowiedzieć o swojej historii.

Dlaczego książka kończy się tematem toaletowym? Tego nie wiem, ale może mi ktoś to wyjaśni. Czytało się to całkiem spoko. Życzę każdej osobie, żeby miała chociaż po części tak dobrą podróż życiową jak Agnieszka i Roman.

Ocena: ?% - nie wystawiam oceny!

A do Agnieszki chciałbym napisać, że ciekawa koncepcja mieć swojego "ulubionego człowieka". Może ja kiedyś też go poznam? (w sensie ją :) )

Komentarze

  1. Fajnie sobie tak pojechać gdzieś i opisywać to. :) Mnie do podróży kompletnie nie ciągnie. Prowadzimy z moim facetem mocno osiadły tryb życia.

    OdpowiedzUsuń
  2. ps. skąd "misiurnik" i co to znaczy? :) Ładne słowo :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Trzeba by autorów spytać, bo też nie jestem pewien. Wyczytałem, że Agnieszka miała firmę Misiura Design.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wielkie brawa dla Twojego przyszywanego stryja za wydanie książki. Całkowicie rozumiem, że napisanie jej recenzji musiało być dla Ciebie nie lada wyzwaniem. Podszedłeś do tego jednak w bardzo rzetelny sposób! Cieszę się, że nie bałeś się pisać zarówno o zaletach jak i wadach tej książki. Ja akurat wróciłam z miesięcznej podróży po Tajlandii i Azji ciągle mi mało, więc chętnie zapoznam się z "Misirnikiem podróżnym" :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A to akurat los sprawił, że znalazłaś coś nowego o Azji (tę książkę)

    Dziękuje za miłe słowa.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Niebo, Rok w piekle (serial hbo)

  Dla mnie to serial wybitny, zwłaszcza jak na polskie warunki. Dopiero teraz zobaczyłem ocenę na Filmweb, która jest straszne zaniżona według mnie. Obsada aktorska w wykonaniu Tomasza Kota, Magdaleny Różdżki oraz kilku młodszych aktorów jest świetna. Tytułowe Niebo to sekta utworzona w naszym kraju w latach 90tych. Dojrzewający chłopak cierpi na ogromne bóle i żaden lekarz nie jest w stanie mu pomóc. Trafia na Piotra, (Kot) który leczy ludzi swoimi rękami. Ten mu pomaga i wciąga go do Nieba. Przede wszystkim serial wywołuje skrajne emocje. Przeżywamy to wszystko i można się zastanowić: "Co bym ja zrobił w tej sytuacji?". A sytuacja polega na manipulowaniu. Ciągłe manipulowanie członkami społeczności przez guru Piotra. Każdy członek ma porzucić całkowicie swoje stare życie i może się cieszyć nowym w Niebie, ale czy na pewno? Niektóre zdarzenia wydają się mało prawdopodobne, ale podkreślają beznadziejność sytuacji, w których się znajdują bohaterzy. Działania Piotra prowadzą do...

Teściowie (2021)

W końcu udało mi się trafić na w miarę interesujący polski film. Szału ogólnie nie ma, ale dodaje otuchy, że w naszym kraju można zrobić jakiś ciekawą autorską produkcje. Czemu autorską? Ponieważ autorzy nie łatwo dają się włożyć w schemat i robią coś oryginalnego. "Teściowie" to ogólnie film "przegadany". Już od samego początku możemy zauważyć, że dialog jest tu punktem kluczowym. Mnie zastanawiało, na ile twórcy inspirowali się np. Woody Allenem, bo on jest mistrzem fimów "przegadanych". Wszystko zaczyna się od razu. Dosyć długo zajęło mi zorientowanie się, o co tu tak naprawdę chodzi. "Teściowie" to takie alter ego "Wesela". Tutaj właśnie toczy się akcja, ale ze ślubem było gorzej. Podobno to komedia, ale nie w mojej kwalifikacji. Te rozmowy naprawdę wydawały się być na poważnie, a śmiesznych momentów jest jak makiem zasiał. Film mi się podobał, chociaż zabrakło momentu "wow". Tak szybko się zaczyna jak kończy. To zaledwie ...

Dom Dobry - No w końcu!

  Wydaję mi się, że wszyscy znają ten film, nawet jeśli go nie oglądali. Jakieś dwa miesiące temu leciał w kinie i nieco żałowałem, że nie poszedłem na niego, a tu nagle wyskoczył na Prime Video. Jest to opowieść o młodej dziewczynie, która chce zacząć studia, ale coś ją blokuje. Poznaje faceta. Bardzo szybko ich znajomość zmienia się w coś poważnego. Kobieta kłóci się ze swoją rodziną i wyprowadza do mężczyzny. W tym filmie sposób narracji jest interesujący. Twórca pokazuje kolejne zdarzenia, jakby wyjęte z pamiętnika. Jest zdarzenie za zdarzeniem, a to potęguje emocje. "Dom Dobry" ma dużą szybkość w fabule, a to sprawia w nas zainteresowanie. O czym to jest? Tak naprawdę o przemocy w rodzinie wobec kobiet. Temat bardzo istotny, ale często spychany na bok. Ja zawsze jestem za dziewczynami, ale chyba najbardziej za sprawiedliwością. Nie może być takich sukinkotów, co bezkarnie krzywdzą swoje partnerki. Film mi się bardzo podobał i jestem całkowicie przekonany o tym, że W. Sma...