Przejdź do głównej zawartości

Obcy: Romulus (2024)

 

Czasem dobrze jest wrócić do czegoś pewniejszego. A po jednym z nowszych "Obcych" wiadomo mniej więcej czego się spodziewać. Mi się ten film całkiem podobał, chociaż przysnąłem pod koniec. Rano doglądałem końcówkę i przynoszę Wam mój komentarz na temat tej produkcji.

Historia opowiada o grupce znajomych, którzy mają dość ciężkiej pracy w kolonii i planują ucieczkę. Udaje im się zabrać statek, ale potrzebują komór kriogenicznych (tak się to nazywa? komory w których śpią w filmach) z niedalekiej bazy w kosmosie. Nie wiedzą jednak, że czyha na nich zło.

Film się dobrze zaczyna. Widzimy miasto przyszłości w kolonii. Powyżej są najważniejsi bohaterowie tego filmu. Dziewczyna i jej "brat" - a tak naprawdę robot. Podczas seansu jest interesująca przemiana sztucznej inteligencji. Produkcja jest z roku 2024, więc twórcy musieli być już świadomi aktualnej technologii AI.

To co mi się w tym filmie podoba, to to że jest na temat kultowego Obcego, a jednocześnie fabuła znacząco się różni od klasyków. (Części od 1-3 mam na myśli) Jest oczywiście napięcie i widowiskowe sceny walki, ale historia idzie trochę innym tempem. Zasnąłem pół godziny przed końcem chyba przede wszystkim dlatego, bo w tamtym punkcie film się niby kończy, a to nie do końca jest prawda. Jak zobaczyłem całość, to stwierdziłem, że miał on dwa zakończenia jedno po drugim.

Oceny na portalach nie są takie złe. "Obcy: Romulus" zapewnił mi dobrą rozrywkę i trochę go Wam polecam. To coś, czego się spodziewacie, a zarazem mała niewiadoma.

Na koniec podzielę się z Wami refleksją. Po pierwsze będą się starał do każdej recenzji (czy ja kto nazwiemy) dawać swoją opinię. Tutaj się zastanawiam, czy Obcy może być metaforą nowo poznanej toksycznej osoby w kręgu przyjaciół? Mamy grupkę znajomych i pojawia się "Obcy". Nie wiadomo, co zrobi, ale może być dobry lub może sprawiać zagrożenie. Macie podobne przemyślenia?

Ocena: 70%

Komentarze

  1. Cała seria przede mną, w sumie nie wiem jak to się stało, że nigdy nie oglądałam żadnego Obcego. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kurczę! Koniecznie zacznij od tych pierwszych wersji. Jedynki nie lubię, ale dwójka i trójka naprawde dobrę. Potem obejrzyj Prometeusza. A potem dopiero to :)

      Usuń
  2. Byłam na Romulusie w kinie i wrażenia jak najbardziej pozytywne. Jedynie pod koniec nakombinowali, choć - bez rzucania spoilerami - doceniam obecność pewnych smaczków jako takich.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czasem człowiek chce obejrzeć coś znajomego, bez zaskoczeń na siłę. „Obcy: Romulus” daje to poczucie powrotu do świata, który już znamy, a jednocześnie próbuje opowiedzieć go trochę inaczej. Można odnieść wrażenie, że film kilka razy próbuje postawić kropkę, a potem jeszcze dopisuje ciąg dalszy. A metafora „Obcego” jako toksycznej osoby? Brzmi zaskakująco trafnie, bo to coś, co wchodzi w grupę, burzy równowagę i długo nie wiadomo, jak bardzo jest groźne.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Niebo, Rok w piekle (serial hbo)

  Dla mnie to serial wybitny, zwłaszcza jak na polskie warunki. Dopiero teraz zobaczyłem ocenę na Filmweb, która jest straszne zaniżona według mnie. Obsada aktorska w wykonaniu Tomasza Kota, Magdaleny Różdżki oraz kilku młodszych aktorów jest świetna. Tytułowe Niebo to sekta utworzona w naszym kraju w latach 90tych. Dojrzewający chłopak cierpi na ogromne bóle i żaden lekarz nie jest w stanie mu pomóc. Trafia na Piotra, (Kot) który leczy ludzi swoimi rękami. Ten mu pomaga i wciąga go do Nieba. Przede wszystkim serial wywołuje skrajne emocje. Przeżywamy to wszystko i można się zastanowić: "Co bym ja zrobił w tej sytuacji?". A sytuacja polega na manipulowaniu. Ciągłe manipulowanie członkami społeczności przez guru Piotra. Każdy członek ma porzucić całkowicie swoje stare życie i może się cieszyć nowym w Niebie, ale czy na pewno? Niektóre zdarzenia wydają się mało prawdopodobne, ale podkreślają beznadziejność sytuacji, w których się znajdują bohaterzy. Działania Piotra prowadzą do...

Teściowie (2021)

W końcu udało mi się trafić na w miarę interesujący polski film. Szału ogólnie nie ma, ale dodaje otuchy, że w naszym kraju można zrobić jakiś ciekawą autorską produkcje. Czemu autorską? Ponieważ autorzy nie łatwo dają się włożyć w schemat i robią coś oryginalnego. "Teściowie" to ogólnie film "przegadany". Już od samego początku możemy zauważyć, że dialog jest tu punktem kluczowym. Mnie zastanawiało, na ile twórcy inspirowali się np. Woody Allenem, bo on jest mistrzem fimów "przegadanych". Wszystko zaczyna się od razu. Dosyć długo zajęło mi zorientowanie się, o co tu tak naprawdę chodzi. "Teściowie" to takie alter ego "Wesela". Tutaj właśnie toczy się akcja, ale ze ślubem było gorzej. Podobno to komedia, ale nie w mojej kwalifikacji. Te rozmowy naprawdę wydawały się być na poważnie, a śmiesznych momentów jest jak makiem zasiał. Film mi się podobał, chociaż zabrakło momentu "wow". Tak szybko się zaczyna jak kończy. To zaledwie ...

Dom Dobry - No w końcu!

  Wydaję mi się, że wszyscy znają ten film, nawet jeśli go nie oglądali. Jakieś dwa miesiące temu leciał w kinie i nieco żałowałem, że nie poszedłem na niego, a tu nagle wyskoczył na Prime Video. Jest to opowieść o młodej dziewczynie, która chce zacząć studia, ale coś ją blokuje. Poznaje faceta. Bardzo szybko ich znajomość zmienia się w coś poważnego. Kobieta kłóci się ze swoją rodziną i wyprowadza do mężczyzny. W tym filmie sposób narracji jest interesujący. Twórca pokazuje kolejne zdarzenia, jakby wyjęte z pamiętnika. Jest zdarzenie za zdarzeniem, a to potęguje emocje. "Dom Dobry" ma dużą szybkość w fabule, a to sprawia w nas zainteresowanie. O czym to jest? Tak naprawdę o przemocy w rodzinie wobec kobiet. Temat bardzo istotny, ale często spychany na bok. Ja zawsze jestem za dziewczynami, ale chyba najbardziej za sprawiedliwością. Nie może być takich sukinkotów, co bezkarnie krzywdzą swoje partnerki. Film mi się bardzo podobał i jestem całkowicie przekonany o tym, że W. Sma...