Przejdź do głównej zawartości

Tess - Film Romana Polańskiego - 1979


W końcu sięgnąłem po jakiś klasyczny film. Miałem taki okres w życiu, że rzucałem się na wszystkie klasyki. Zwłaszcza te sprzed pięćdziesięciu lat - plus, minus nie ważne. Dałem sobie takie założenie, że obojętnie czym mi się ten film spodoba lub nie, to obejrzę całość. Udało się.

Dzieło opowiada historie młodej dziewczyny Tess, która wchodzi w dorosłość. Jej uboga rodzina odkrywa, że ma szlacheckie korzenie i wysyłają nastolatkę do dalekich krewnych. Tak zaczyna się jej życie już jako kobiety. Będzie musiała znaleźć szczęście i miłość, ale czy to się jej uda?

Czy można cierpieć za coś pół życia? Ogólnie jestem przekonany, że sinusoida naszych pozytywnych i negatywnych zdarzeń się równoważy. Mógłbym odpowiedzieć na to pytanie, że faktycznie można wiele lat cierpieć przez jakieś zdarzenie, ale jednocześnie żyć normalnie w tej sytuacji.

Film mi się trochę podobał, a trochę nie. Na pewno się odrobinę postarzał, bo nowe podobne produkcje mają już większą intensywność zdarzeń. Stare filmy mają to do siebie, że są nieco, nazwijmy to "wolniejsze".

Ciekawie ogląda się świat XIX wieczny. Przecież to są ludzie tacy sami jak my, tylko że w innych warunkach. 

Jest to melodramat. Tak bardzo byłem skupiony, że to film Polańskiego, że nawet gatunku nie znałem. Dzieło jest nieco zbyt długie. 

Jak chcecie oglądać perypetię miłosne pewnej dziewczyny, to proszę bardzo. Trudno mi uwierzyć, że najważniejszym dobrem w życiu jest poznanie partnerki, a przecież po takim filmie można tak pomyśleć.

Oceniam film na powyżej średniej.

Ocena: 65%

Komentarze

  1. Fajnie, że podszedłeś do tego filmu z takim nastawieniem – obejrzenie klasyki „do końca, bez względu na wrażenia” to już samo w sobie wartościowe doświadczenie. Zgadzam się, że te starsze produkcje mają swoje tempo, które dziś wydaje się powolne, ale pozwala lepiej obserwować świat i ludzi w tamtej epoce. Równie ciekawa jest Twoja refleksja o cierpieniu i równoważeniu się zdarzeń – film może być w tym sensie pretekstem do myślenia o życiu, nie tylko o romantycznej fabule.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Wiedźmin 3 Dziki Gon - No, mega.

  Ta gra to indywidualny świat. Przejście Wiedźmina 3 z większością misji pobocznych to jakieś sto godzin grania. Traktuję to jako pewien achivement - osiągnięcie. Gra oczywiście na motywach powieści Andrzeja Sapkowskiego. Trzecia część opowiada historie Geralta z Rivii, który szuka swojej córki Ciri. A za nimi jak oddech czuć dziki gon, czyli bandę żywych trupów z mocną bronią i czarami. Jeśli chodzi o rozgrywkę, to każda kolejna część Wiedźmina była o nieco lepsza. W tym wypadku mamy szeroki otwarty świat i kilka krain do zwiedzania. Poza misją główną robimy questy poboczne i bierzemy wiedźmińskie zlecenia na potwory. Ubaw po pachy.  Zanim nie zagrałem w Wiedźmina, to myślałem, że z jednej perspektywy jest głupi. Dużo frajdy daje w rpgach rozwój postaci od zera. A tutaj nie zaczynamy od zera, tylko na starcie jesteśmy już herosem. Jednak nie przeszkadza to wcale w grze, bo drogi rozwoju postaci oraz znajdowania ekwipunku są naprawdę satysfakcjonujące.  Przeszedłem całą ...

Rage 2 - rozwalanie na ekranie

Już dawno temu ukończyłem tę grę, ale właśnie teraz przyszła pora, żeby coś napisać. Takie szaleństwo jak na powyższym obrazku to rutyna w "Rage 2". Ogólnie jest to strzelanka w pierwszej osobie. Ma natomiast cechy rpg oraz otwarty i duży świat. Fabuła jest na drugim planie. Nawet już nie pamiętam, o czym to było. Jak zaczynałem grę, to zalewała mnie krew przez system zapisu. Żeby gra się dobrze zapisała, trzeba przejść daną lokację od początku do końca. Grafika jest bardzo przyjemna. Akcja dynamiczna. Rozwój postaci interesujący. Grze można zarzucić, że na dłuższą metę zwiedzanie kolejnych miejsc jest powtarzalne. Bazy z przeciwnikami są robione trochę na jedno kopyto. Dużo interesujących pomysłów tutaj jest. Przemierzając pustynie naszym samochodem, (jest kilka do zdobycia) możemy się natknąć na tajemnicze czarne wierze. Zniszczenie ich da nam korzyści. Oprócz tego są miejsca z bandytami. Arki - pozostałości po zaawansowanej technologii, w których znajdziemy nowe bronie i b...

Teściowie (2021)

W końcu udało mi się trafić na w miarę interesujący polski film. Szału ogólnie nie ma, ale dodaje otuchy, że w naszym kraju można zrobić jakiś ciekawą autorską produkcje. Czemu autorską? Ponieważ autorzy nie łatwo dają się włożyć w schemat i robią coś oryginalnego. "Teściowie" to ogólnie film "przegadany". Już od samego początku możemy zauważyć, że dialog jest tu punktem kluczowym. Mnie zastanawiało, na ile twórcy inspirowali się np. Woody Allenem, bo on jest mistrzem fimów "przegadanych". Wszystko zaczyna się od razu. Dosyć długo zajęło mi zorientowanie się, o co tu tak naprawdę chodzi. "Teściowie" to takie alter ego "Wesela". Tutaj właśnie toczy się akcja, ale ze ślubem było gorzej. Podobno to komedia, ale nie w mojej kwalifikacji. Te rozmowy naprawdę wydawały się być na poważnie, a śmiesznych momentów jest jak makiem zasiał. Film mi się podobał, chociaż zabrakło momentu "wow". Tak szybko się zaczyna jak kończy. To zaledwie ...