W końcu sięgnąłem po jakiś klasyczny film. Miałem taki okres w życiu, że rzucałem się na wszystkie klasyki. Zwłaszcza te sprzed pięćdziesięciu lat - plus, minus nie ważne. Dałem sobie takie założenie, że obojętnie czym mi się ten film spodoba lub nie, to obejrzę całość. Udało się.
Dzieło opowiada historie młodej dziewczyny Tess, która wchodzi w dorosłość. Jej uboga rodzina odkrywa, że ma szlacheckie korzenie i wysyłają nastolatkę do dalekich krewnych. Tak zaczyna się jej życie już jako kobiety. Będzie musiała znaleźć szczęście i miłość, ale czy to się jej uda?
Film mi się trochę podobał, a trochę nie. Na pewno się odrobinę postarzał, bo nowe podobne produkcje mają już większą intensywność zdarzeń. Stare filmy mają to do siebie, że są nieco, nazwijmy to "wolniejsze".
Ciekawie ogląda się świat XIX wieczny. Przecież to są ludzie tacy sami jak my, tylko że w innych warunkach.
Jest to melodramat. Tak bardzo byłem skupiony, że to film Polańskiego, że nawet gatunku nie znałem. Dzieło jest nieco zbyt długie.
Jak chcecie oglądać perypetię miłosne pewnej dziewczyny, to proszę bardzo. Trudno mi uwierzyć, że najważniejszym dobrem w życiu jest poznanie partnerki, a przecież po takim filmie można tak pomyśleć.
Oceniam film na powyżej średniej.
Ocena: 65%

Fajnie, że podszedłeś do tego filmu z takim nastawieniem – obejrzenie klasyki „do końca, bez względu na wrażenia” to już samo w sobie wartościowe doświadczenie. Zgadzam się, że te starsze produkcje mają swoje tempo, które dziś wydaje się powolne, ale pozwala lepiej obserwować świat i ludzi w tamtej epoce. Równie ciekawa jest Twoja refleksja o cierpieniu i równoważeniu się zdarzeń – film może być w tym sensie pretekstem do myślenia o życiu, nie tylko o romantycznej fabule.
OdpowiedzUsuń