O tak, Kacper w końcu wraca do klasyki kina. Te czarno-białe filmy z lat 40tych posiadają swój niepowtarzalny klimat. Tym razem na celowniku "Dama z Szanghaju" z legendarnym Oronem Wellesem i Rita Hayworth.
Obraz opowiada historię faceta, który ulega urokowi pewnej damy. Ma wybrać się w podróż jachtem, ale nie ma pojęcia, co go tam czeka, bo Dama jest zajęta, a inna osoba szykuje tu jakiś spisek.
Jest to gatunek film-noir za którym niekoniecznie przepadam. W tym wypadku to trochę mieszanka dramatu, z kryminałem i częściowo dramatem sądowym docelowo.
Ogólnie ciekawie się to ogląda. Mimo leciwego wieku film ten nie postarzał się tak bardzo. Akcja nie jest tak powolna, jakby można oczekiwać.
Kto jest zły? Na to pytanie nawet po całym seansie naprawdę trudno znaleźć odpowiedź.
Mimo interesującej fabuły film nie wywołał we mnie dużo emocji. Obejrzałem, bo obejrzałem. Jest nawet dobry w subiektywnym odczuciu.
Chwilami można się pogubić. To chyba cecha filmu-noir. Daję niecałą siódemkę.
Ocena: 65%


Komentarze
Prześlij komentarz