Przejdź do głównej zawartości

Przysięgły nr 2 (2024)

 

Całkiem późno dowiedziałem się, że reżyserią tego filmu zajął się sam Clint Eastwood, będący dla mnie jednym z największych mistrzów kina. Obraz poleciła mi moja koleżanka. Czy "Przysięgły nr 2" mnie przekonał?

Omawiamy dramat sądowy - świetny gatunek! Dochodzi do śmierci kobiety. Jednym z winnych jest jej chłopak, z którym pokłóciła się w feralny dzień. Następuje wyrok sądu i biegli muszą podjąć decyzje o skazaniu. Jednakże jeden z przysięgłych ma pewną tajemnice - być może on sam zabił tę kobietę.


Mam wrażenie, że ten film dosyć stanowczo inspirowany jest przez "Dwunastu gniewnych ludzi". (klasyk gatunku) Mamy sprawę sądową, której wynik wydaje się być oczywisty, ale ktoś wysnuwa swoje wątpliwości i możemy się pogubić, kto tak naprawdę jest zły.

Problemem tego filmu jest to, że żadna postać nie jest godna sympatii. Jedynie rola J.K. Simmons'a jako byłego policjanta jest interesująca. Nie polubiłem nikogo w tym obrazie. Ani głównego bohatera, ani oskarżonych, ani urzędników sądowych.

Film trzyma w pewnym napięciu i faktycznie ciężko nam ocenić, jak to się skończy. "Przysięgły nr 2" mi się średnio podobał, ale cieszę się, że poznałem kolejny film Clinta Eastwooda. Już mam kolejny na celowniku - "Przemytnik" z 2018 roku.

Jeśli lubicie dramaty sądowe, to śmiało możecie obejrzeć ten tytuł. W przeciwnym razie proponowałbym coś innego na wieczór.

Ocena: 59%

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wiedźmin 3 Dziki Gon - No, mega.

  Ta gra to indywidualny świat. Przejście Wiedźmina 3 z większością misji pobocznych to jakieś sto godzin grania. Traktuję to jako pewien achivement - osiągnięcie. Gra oczywiście na motywach powieści Andrzeja Sapkowskiego. Trzecia część opowiada historie Geralta z Rivii, który szuka swojej córki Ciri. A za nimi jak oddech czuć dziki gon, czyli bandę żywych trupów z mocną bronią i czarami. Jeśli chodzi o rozgrywkę, to każda kolejna część Wiedźmina była o nieco lepsza. W tym wypadku mamy szeroki otwarty świat i kilka krain do zwiedzania. Poza misją główną robimy questy poboczne i bierzemy wiedźmińskie zlecenia na potwory. Ubaw po pachy.  Zanim nie zagrałem w Wiedźmina, to myślałem, że z jednej perspektywy jest głupi. Dużo frajdy daje w rpgach rozwój postaci od zera. A tutaj nie zaczynamy od zera, tylko na starcie jesteśmy już herosem. Jednak nie przeszkadza to wcale w grze, bo drogi rozwoju postaci oraz znajdowania ekwipunku są naprawdę satysfakcjonujące.  Przeszedłem całą ...

Rage 2 - rozwalanie na ekranie

Już dawno temu ukończyłem tę grę, ale właśnie teraz przyszła pora, żeby coś napisać. Takie szaleństwo jak na powyższym obrazku to rutyna w "Rage 2". Ogólnie jest to strzelanka w pierwszej osobie. Ma natomiast cechy rpg oraz otwarty i duży świat. Fabuła jest na drugim planie. Nawet już nie pamiętam, o czym to było. Jak zaczynałem grę, to zalewała mnie krew przez system zapisu. Żeby gra się dobrze zapisała, trzeba przejść daną lokację od początku do końca. Grafika jest bardzo przyjemna. Akcja dynamiczna. Rozwój postaci interesujący. Grze można zarzucić, że na dłuższą metę zwiedzanie kolejnych miejsc jest powtarzalne. Bazy z przeciwnikami są robione trochę na jedno kopyto. Dużo interesujących pomysłów tutaj jest. Przemierzając pustynie naszym samochodem, (jest kilka do zdobycia) możemy się natknąć na tajemnicze czarne wierze. Zniszczenie ich da nam korzyści. Oprócz tego są miejsca z bandytami. Arki - pozostałości po zaawansowanej technologii, w których znajdziemy nowe bronie i b...

Teściowie (2021)

W końcu udało mi się trafić na w miarę interesujący polski film. Szału ogólnie nie ma, ale dodaje otuchy, że w naszym kraju można zrobić jakiś ciekawą autorską produkcje. Czemu autorską? Ponieważ autorzy nie łatwo dają się włożyć w schemat i robią coś oryginalnego. "Teściowie" to ogólnie film "przegadany". Już od samego początku możemy zauważyć, że dialog jest tu punktem kluczowym. Mnie zastanawiało, na ile twórcy inspirowali się np. Woody Allenem, bo on jest mistrzem fimów "przegadanych". Wszystko zaczyna się od razu. Dosyć długo zajęło mi zorientowanie się, o co tu tak naprawdę chodzi. "Teściowie" to takie alter ego "Wesela". Tutaj właśnie toczy się akcja, ale ze ślubem było gorzej. Podobno to komedia, ale nie w mojej kwalifikacji. Te rozmowy naprawdę wydawały się być na poważnie, a śmiesznych momentów jest jak makiem zasiał. Film mi się podobał, chociaż zabrakło momentu "wow". Tak szybko się zaczyna jak kończy. To zaledwie ...