Przejdź do głównej zawartości

Posty

Bless Unleashed (MMORPG)

  Bless kusi. Kusi swoją oprawą i grafiką. Próbuje nas oszukać, że jest dobry w smaku. Ale to tylko gorzki cukierek w eleganckim sreberku. W opisie gry zaznaczają, że jest to gra-online, a nie pełnoprawne MMO. Ciężko mi dostrzec różnice, ale w zasadzie to nie takie ważne. Rozgrywka typowa jak w grze takiego typu. Jesteśmy bohaterem (nie mam pojęcia o fabule, bo wszystkie dialogi olewałem) i walczymy z potworami, chodząc do kolejnych NPC po zadanie. W trakcie tego rozwijamy swoją postać, znajdujemy nowy ekwipunek oraz możemy spróbować craftingu czy paru innych mechanik. Tyle dobrego można o tej produkcji napisać. Ona stara się być w tej samej klasie co Black Desert Online, no ale nie... Grałem w to jakieś dwie godziny. Przyjemność niewielka. Może przejdę do krytyki. Walka jest mało realistyczna i przypomina bicie kukiełek. W sklepach nie można kupić żadnego ekwipunku. Są jakieś inne waluty, za które trzeba zapłacić realnymi pieniędzmi. Brak pobocznych zadań. Idziemy głównym wątkiem ...
Najnowsze posty

Yellowstone (serial)

  Czasem przychodzi ten czas, że trzeba napisać coś mało pochlebnego dla świetnie ocenianego serialu. Ja byłem całkowicie przekonany, że jest to western, i mimo że nim nie jest, posiada cechy westernu. Produkcja i główna rola należy do Kevina Costnera. Historia opowiada na temat jego rodziny oraz jednym z największych rancz w USA. Skoro ma się władze i pieniądze, to trzeba uważać, bo na świecie jest wielu zawistnych ludzi. W czasie oglądania miałem dwa krytyczne momenty. W drugim lub trzecim odcinku chciałem zupełnie zrezygnować, bo nie był to western, jaki sobie wyobrażałem. Kolejny moment kulminacyjny to przejście do drugiego sezonu. Postanowiłem mimo wszystko, dać szanse. Tragedii nie ma. Siła tego serialu tkwi w postaciach. Kevin Costner jako twardziel, który wszystkim rządzi. Jego córka bardziej odważna niż dwóch synów oraz wielu kowbojów, gdzie każdy ma swoją odrębną historię. Serial momentami przypomina Sukcesje, bo też mamy tutaj wysoko postawioną rodzinę, która prowadzi p...

Watch Dogs

  Dopiero teraz grałem w tę grę, ponieważ jej drugą część odkryłem już dosyć dawno temu. Tutaj recenzja drugiej części . Czy jedynka mi się podobała? W sumie nie za bardzo. Jest to GTA w klimatach hackerskich. Wcielamy się w główną postać - buntownika, który walczy o przetrwanie swoje i swojej rodziny.  Watch Dogs daje nam do użytku całe miasto. Niestety nie ma tyle fajnych pobocznych zajęć co w dwójce. Niby są jakieś gry terenowe, ale dają mało sensownych punktów i zabawy. Ogólnie wszystko opiera się o główny wątek i zadania. Z jednej strony gra próbuje wmówić, że istnieją różne drogi przechodzenia misji, ale tak naprawdę jest jedna droga - zabić wszystko, co się rusza. To właśnie dlatego ta produkcja nie jest zbyt wyszukana. Możemy sobie pozwiedzać miasto, kraść samochody i robić różne głupoty. Np. bardzo fajnie jeździ się strażą pożarną i taranuje wszystko wokół. W trakcie gry nie da się zmienić poziomu trudności. Wraz z rozwojem rozgrywki misje są coraz trudniejsze. Mnie w...

Two Point Hospital - symulator szpitala

  Pamiętacie Theme Hospital? To taka gra co znają dinozaury. Omawiana produkcja to coś w tym klimacie. Symulator prowadzenia szpitala. Naszym zadaniem jest rozwój i budowa placówki zdrowotnej. Będziemy tworzyć pokoje dla określonych lekarzy bądź pielęgniarek. Musimy zadbać o wygląd i bezpieczeństwo, wystrój oraz odpowiednią temperaturę. Tak powyżej wygląda gra. Mamy duży budynek i zapełniamy go kolejnymi salami. Przychodzą pacjenci się zarejestrować i zazwyczaj na początku idą do lekarza internisty. Z czasem trzeba mieć więcej pokoi internistycznych, bo ludzików pojawia się coraz więcej. Wszystko jest tutaj tworzone z lekkim uśmiechem. Choroby są zmyślone. Np. jest taka choroba, że ktoś chodzi z garnkiem na głowie i takich ludzi trzeba kierować do specjalistycznych lekarzy. Jeśli nie daj Bóg, któryś z pacjentów umrze, to może pojawić się jako duch i trzeba go jak najszybciej usunąć, bo społeczność ucieka przed nim w popłochu. Gra ma ciekawą mechanikę i jest bardzo prosta w opanowan...

Druga Furioza

  Jest to druga część dosyć znanego tytułu. Nie trzeba było mnie długo namawiać. Mam trochę doświadczenia w dorastaniu na osiedlu i chętnie podchodzę do takich opowieści. Ale czy ten film jest naprawdę dobry? Produkcja opowiada historię pseudokibiców. W głównej roli Mateusz Damięcki jako Golden. Zależy mu na zdobyciu wielkiego szacunku, pieniędzy i ukochanej kobiety. To będzie walka na śmierć i życie. Ten film jest bardziej Arcade niż Realistic. Furioze się ciekawie ogląda, ale ma mniej wspólnego z rzeczywistością. Z drugiej strony ciągła akcja i ciekawe dialogi budują interesującą całość. Nie będę opisywał "co jest tu nie tak", bo nie chce spoilerować. Części pierwszej tego filmu nawet nie pamiętam, ale oceniłem go na sześć w skali do dziesięciu. Tutaj dam trochę więcej, bo kontynuacja mimo pewnej karykatury przestępczego świata nie jest taka zła w ogólnym odbiorze. Nie do końca rozumiem zakończenie tego filmu. Ponad 2,5h seansu, więc trzeba być przygotowanym. Jak na polskie...

Hyper Echelon

  Mam dobre wspomnienia ze strzelankami tego typu. Lecimy od dołu do góry, przemierzając nowe poziomy i niszcząc kolejnych przeciwników. Niestety opisywana gra to przykład nie wypału, ale czasem trzeba napisać o czymś kiepskim, żeby złapać dystans i sprawdzić granice. Fabuły kompletnie nie znam, bo w takich grach się ją po prostu przewija. Lecimy statkiem. Zabijamy wrogów. Na końcu każdego poziomu jest boss. Ulepszamy statek. I tak w kółko... Po pierwsze to graficzna katastrofa. Nie dość, że jest tak kolorowo, to widzimy same pixele. Niektórzy powiedzą, że to zaleta i klimat. Ależ oczywiście. Jednakże sama grywalność jest na niespokojnie niskim poziomie. Mówiąc, że jest brzydka, mam na myśli, że granie nie daje żadnej satysfakcji. Statek możemy ulepszać na różne sposoby. W 30 minut grania ulepszyłem 50% wszystkiego i ledwo odczułem różnice. Zabijanie przeciwników nie daje radości. Klapa! Porównywałem tę grę do Tyrian'a. Absolutny klasyk tego gatunku. Twórcy powinni się od tego uczy...

"Droga" - Cormac McCarthy

  Jest to bardzo rzadkie, żebym widział najpierw film a potem książkę. Tak się jednak stało, bo uznałem że słabo pamiętam ruchomy obrazek i wiem tylko to, że mało się tam działo. Ta cecha nie przeszkadza w tym, że to dobra lektura. Okres po apokalipsie, po wojnie, chorobie. Nie do końca wiadomo. Mężczyzna wraz z swoim synkiem przemierza zniszczony świat w poszukiwaniu podstawowego ekwipunku i jedzenia. Czysty survival. Książka wzięła nazwę stąd, że bohaterowie idą drogą. Praktycznie cały czas. Różne rzeczy ich tam spotykają. Uważają na ludzi, na wszystkich ludzi a najbardziej na tych złych. W różnych miejscach znajdują takie rzeczy jak konserwy. Potrzebne im są koce, plandeka, paliwo, ogień. "Drogę" się bardzo dobrze czyta, mimo że tak niewiele się w niej dzieje. Zamiast akcji karmimy się tutaj opisem zniszczonego świata oraz przemyśleń mężczyzny i jego syna. To opowieść o miłości do ojca. Dialogów tu uświadczymy nie dużo. Opisów jest w sam raz. Autor skupia się na prostych c...