O tak takiego filmu mi brakowało. Produkcja szwedzka i aż czuć taki klimat zimna w trakcie seansu. "Pozwól mi wejść" to znakomity horror w reżyserii Tomasa Alfredsona, znanego między innymi z filmu "Szpieg" (2011). Dzieło opowiada historie młodego chłopca, który jest nieszczęśliwy, bo go gnębią w szkole. Pewnego dnia na podwórku poznaje dziewczynę. Nie wie jeszcze, z kim ma do czynienia, ale będzie to relacja z wampirem. Denerwuję mnie wizerunek wampirów pokazywany w filmach i ogólnie kulturze. Są stereotypy, że powinien to być dojrzały facet, elegancko ubrany, hrabia albo w ogóle jakiś kozaczek. "Pozwól mi wejść" jest na tyle wyjątkowe, że wampirem jest młoda dziewczynka i wygląda to bardzo naturalnie - prawie można w to uwierzyć. Czy dzieci mogą być złe? Taka refleksja narzuca się w trakcie oglądania tej produkcji. Tak naprawdę młodzi myślą tak samo jak my, tylko mają mniej doświadczeń. Każdy popełnia błędy, ale zawsze można znaleźć nadzieję, żeby iść ...
Czuję lekką tremę, ponieważ nie pisałem nigdy o teatrze - teatrze telewizji też. Drugi problem polega na tym, że dwa razy musiałem coś zrobić w trakcie seansu, więc mógł mnie ominąć jakiś szczegół. Jest to teatr telewizji na podstawie opowiadania Gogola. W adaptacji Tuwima. W głównej roli Bronisław Pawlik. (zdjęcia powyżej) Bohater jest trochę fajtłapą. Ma ewidentnie kłopoty z komunikacją z innymi ludźmi. Śmieją się z niego w pracy, a on sam ma niewyparzony język. Postanawia wydać majątek na płaszcz, który ma odmienić jego życie. Przyjemnie się w miarę to oglądało. Jest tu taki styl teatru tamtych lat. Powolny ale elegancki. Chyba najbardziej przykuła moją uwagę rola Piotr Fronczewskiego. Ależ on wyglądał w 1979 roku! Piękny, stanowczy, głośny, aktywny. Jego postać dodaje trochę papryki chilli do całego spektaklu. Byłem w teatrze na "Ożenku" Gogola i bardziej mi się podobał niż "Płaszcz". Myślę, że omawiany tytuł powinien być komedią i wtedy naprawdę by dużo zyska...