Jest to druga część dosyć znanego tytułu. Nie trzeba było mnie długo namawiać. Mam trochę doświadczenia w dorastaniu na osiedlu i chętnie podchodzę do takich opowieści. Ale czy ten film jest naprawdę dobry? Produkcja opowiada historię pseudokibiców. W głównej roli Mateusz Damięcki jako Golden. Zależy mu na zdobyciu wielkiego szacunku, pieniędzy i ukochanej kobiety. To będzie walka na śmierć i życie. Ten film jest bardziej Arcade niż Realistic. Furioze się ciekawie ogląda, ale ma mniej wspólnego z rzeczywistością. Z drugiej strony ciągła akcja i ciekawe dialogi budują interesującą całość. Nie będę opisywał "co jest tu nie tak", bo nie chce spoilerować. Części pierwszej tego filmu nawet nie pamiętam, ale oceniłem go na sześć w skali do dziesięciu. Tutaj dam trochę więcej, bo kontynuacja mimo pewnej karykatury przestępczego świata nie jest taka zła w ogólnym odbiorze. Nie do końca rozumiem zakończenie tego filmu. Ponad 2,5h seansu, więc trzeba być przygotowanym. Jak na polskie...
Mam dobre wspomnienia ze strzelankami tego typu. Lecimy od dołu do góry, przemierzając nowe poziomy i niszcząc kolejnych przeciwników. Niestety opisywana gra to przykład nie wypału, ale czasem trzeba napisać o czymś kiepskim, żeby złapać dystans i sprawdzić granice. Fabuły kompletnie nie znam, bo w takich grach się ją po prostu przewija. Lecimy statkiem. Zabijamy wrogów. Na końcu każdego poziomu jest boss. Ulepszamy statek. I tak w kółko... Po pierwsze to graficzna katastrofa. Nie dość, że jest tak kolorowo, to widzimy same pixele. Niektórzy powiedzą, że to zaleta i klimat. Ależ oczywiście. Jednakże sama grywalność jest na niespokojnie niskim poziomie. Mówiąc, że jest brzydka, mam na myśli, że granie nie daje żadnej satysfakcji. Statek możemy ulepszać na różne sposoby. W 30 minut grania ulepszyłem 50% wszystkiego i ledwo odczułem różnice. Zabijanie przeciwników nie daje radości. Klapa! Porównywałem tę grę do Tyrian'a. Absolutny klasyk tego gatunku. Twórcy powinni się od tego uczy...