Przejdź do głównej zawartości

Posty

"Droga" - Cormac McCarthy

  Jest to bardzo rzadkie, żebym widział najpierw film a potem książkę. Tak się jednak stało, bo uznałem że słabo pamiętam ruchomy obrazek i wiem tylko to, że mało się tam działo. Ta cecha nie przeszkadza w tym, że to dobra lektura. Okres po apokalipsie, po wojnie, chorobie. Nie do końca wiadomo. Mężczyzna wraz z swoim synkiem przemierza zniszczony świat w poszukiwaniu podstawowego ekwipunku i jedzenia. Czysty survival. Książka wzięła nazwę stąd, że bohaterowie idą drogą. Praktycznie cały czas. Różne rzeczy ich tam spotykają. Uważają na ludzi, na wszystkich ludzi a najbardziej na tych złych. W różnych miejscach znajdują takie rzeczy jak konserwy. Potrzebne im są koce, plandeka, paliwo, ogień. "Drogę" się bardzo dobrze czyta, mimo że tak niewiele się w niej dzieje. Zamiast akcji karmimy się tutaj opisem zniszczonego świata oraz przemyśleń mężczyzny i jego syna. To opowieść o miłości do ojca. Dialogów tu uświadczymy nie dużo. Opisów jest w sam raz. Autor skupia się na prostych c...
Najnowsze posty

Projekt Hail Mary (Premiera)

  Gdzieś o tym słyszałem, ale do filmu namówiła mnie dopiero Mab - pozdrowienia. Produkcja uzyskała aktualnie top1 najlepszego obrazu tego roku. Wysoka ocena widzów jak i krytyków. Co ogólnie coś oznaczać musi i aż człowieka korci, żeby wytykać tutaj błędy. Których wiele nie ma. Historia opowiada o nauczycielu, który został wybrany do misji kosmicznej ratowania świata. On się na to nie pisał, co wystarczająco dobrze zaznacza. Będzie to opowieść o nieznanym, o kontakcie, wątpliwościach i wartościach. Tutaj się wtrącę. Jest świetna piosenka o Ryanie Goslingu . (główny bohater filmu) Nie jestem "profesjonalnym" recenzentem, dlatego nie tworzę notatek podczas seansu - wszystko co najważniejsze wierzę, że zapamiętam. Ten film to ciekawe zjawisko kulturowe. Filmy science fiction rzadko dostają takie wysokie oceny. Zwykle albo się podobają zwykłym odbiorcą, a nie krytykom, albo na odwrót. Po pierwsze "Projekt HM" jest obrazkiem, gdzie od początku do końca występują małe ż...

Batman: Arkham Asylum

  W końcu tę grę przeszedłem, bo byłem bardzo wciągnięty w jedno MMO. Teraz jednak będę zagrywał się w single player, bo są one dla mnie "zdrowsze". Batman to kolejny fajny tytuł, w który miałem przyjemność zagrać. Każdy wie, kim jest główny bohater. Przenosimy się do pewnej posiadłości, gdzie mieści się kilka ważnych obiektów. Kontrole nad terenem przejął Joker. Naszym zadaniem jest schwytać łotra i wygrać z innymi czarnymi postaciami. Zanim to włączyłem, to miałem przeczucie, że jest to Batman w otwartym świecie. Że są jakieś dodatkowe questy, czy coś. Świat jest półotwarty, bo chodzimy po dosyć dużej mapie, ale wykonujemy tylko główną linie fabularną. Oprócz tego jest możliwość znajdywania różnych "znajdziek".  Rozgrywka trochę przypomina Assassin Creed. Wspinamy się po budynkach, tłuczemy bandytów i szukamy, jak przejść do kolejnego aktu. System walki jest w porządku. W zasadzie to głównie naciskanie ataku myszką. Co dziwne nie ma klawisza do wykonania skoku. Pr...

Wesele (2021)

  Nie bardzo wiem, jak to się stało, że parę lat temu przeoczyłem premierę filmową mojego ulubionego (żyjącego) polskiego reżysera. Miło było obejrzeć jego dzieło z 2021 roku. Jestem świeżo po seansie i już Wam piszę, o co chodzi. Cała opowieść kręci się wokół typowego polskiego wesela. Może nie do końca taki typowy, bo w grę wchodzą duże pieniądze, a wątek przeplata się z wydarzeniami drugiej wojny światowej. Pan Smarzowski daję nam jak zwykle do myślenia. W trakcie seansu nie da się pominąć trzech rzeczy. Po pierwsze porównanie do "Wesela" Smarzowskiego z 2004 roku. Druga sprawa to rola Agaty Turkot, która zachwyciła nas w najnowszej produkcji " Dom Dobry ". Trzecia rzecz nie do pominięcia jest taka, że cały film ogląda się z zainteresowaniem. Wcześniejsze "Wesele" pana Wojtka było komedią i działo się na wsi. Opisywany tytuł jest dramatem i dzieje się w mieście. Tyle podobieństw. Oczywiście i w jednym i drugim musi do jakiejś afery dojść. Film mi się og...

Wojtek Sokół - "Wesołych Świąt"

  Moje pokolenia zna, ale Ci trochę młodsi lub starsi mogą nie kojarzyć. Wojtek Sokół to legenda polskiej sceny hip-hopowej. Słuchałem go ponad dwadzieścia lat temu na mp3'trójce, jeżdżąc autobusem w kółko na wagarach. Od tamtej pory śledzę jego poczynania. Z tą książką jest coś nie tak. Z mojej perspektywy jest to historia o osiedlowych świrach. Półświatek przestępczy i wszystkie wychodzące z tego konsekwencje. Mamy Grabę i Cytrynowego, (ich ksywy) którzy wplątują się w różne niebezpieczeństwa. Nic nowego! Moja siostra od razu kupiła tę książkę, więc mnie uprzedziła, bo sam bym ją kupił, ale dobrze, że jej nie kupiłem. Nie podoba mi się sam pomysł. Wierzę, że Sokół chciał nakreślić historię o gangsterce, zwyczajach, osiedlowych akcjach, bohaterach ulicy. Cała historia jest miałka i wydaje się być pisana na siłę. Nie ma tej głębi tworzonych postaci, bo w zasadzie każdy jest jednocześnie zły i na swój sposób "fajny". Ja tego nie kupuję. Dużą rolę odgrywa w tej literaturze ...

Frankenstein (2025)

  Polecali, zachwalali, dali Oscary. Dobre będzie! Mówili. Czy rzeczywiście jest tutaj coś dobrego? Tak jest, ale z wyglądu a na pewno nie przez treść.  Chyba wszyscy znają popkulturową postać doktora Frankenstein'a. Wbrew moralnym wątpliwością stworzy on potwora, co przyniesie kolejne konsekwencje. Plus jakieś wątki romansowe, zupełnie bez większego sensu i powtarzany schemat do upadłego. Atutem tego filmu jest podzielenie go na dwie części i opowiedzenie z dwóch różnych perspektyw. To jedyna dobra cecha tej produkcji w warstwie fabularnej. Reszta jest całkiem przewidywalna, schematyczna oraz po prostu nudna. Denerwowałem się krytykowaniem tego filmu, skoro dostał Oscary. Ale on je dostał przede wszystkim za wygląd. "Scenografia, kostiumy, charakteryzacja." Ciężko się z tym nie zgodzić. Ja po seansie ów "wygląd" określiłem jako "świetne zdjęcia", wkładając wszystko co estetyczne do jednego worka. Następnym razem będę musiał lepiej przeanalizować film....

Trüberbrook - przygodówka point click

  Trüberbrook to nazwa miasteczka do którego główny bohater wygrał wyjazd na wakacje. Spotkają go tam niesamowite atrakcje oraz oczywiście się wpląta w jakiś spisek. Gra mi się od początku do samego końca podobała. Grafika jest przyjazna, bo mamy do czynienia z modelami 3D, ale wszystko jest rysowane i tworzy pełną spójność. Fabuła jest wciągająca. Przemierzając nowe tereny, mamy przy sobie dyktafon i bohater rejestruje całą swoją przygodę. Na swojej drodze natrafimy dużo różnych postaci. Czy to starego dziadka na wózku, któremu musimy naprawić stolik. Czy wariata mieszkającego na drzewie z foliową czapeczką na głowie. Mechanika gra jest całkiem prosta. Zbieramy przedmioty, potem je łączymy albo i nie, i używamy w rozmaity sposób. Klasyczna rozgrywka "point and click". Ułatwienie jest takie, że wciskając klawisz spacji podświetlają się wszystkie rzeczy na ekranie, z którymi można wejść w interakcje. Gra jest dosyć krótka, bo w kilka godzin można ją przejść. Poziom trudności j...