Przejdź do głównej zawartości

Przesmyk (2025) HBO Max

 


Kolejny polski kryminał produkcji HBO. Czy jest na co popatrzeć? Myślę, że jest. Twórcy Ameryki nie odkryli, ale dali dawkę w miarę dobrego serialu.

Tu zawsze skracam fabułę. Trochę ciężko o niej mówić, bo sam się nieco gubiłem. W każdym bądź razie chodzi o to, że jest jakaś agentka (James Bond) i załatwia sprawy między Polską, Białorusią i Rosją. Ukrainy tu względnie nie ma.


Serial jest lepszy od "Skazanej" i gorszy od "Watachy". Z tym ostatnim łączy go występowanie dwóch aktorów. Bartłomieja Topy oraz Leszka Lichoty. Bardzo ich cenię i lubię. Gdziekolwiek się pojawiają, to podwyższają poziom danego dzieła.

"Przesmyk" chwilami jest zakręcony, ale to cecha dobrego kryminału. Na początku mi się podobało. W środku byłem nieco zniechęcony, a końcówka całkiem udana. 

Jest tutaj trochę banału. Większość akcji, która się tutaj dzieje, widzieliśmy już w innych produkcjach. Np. są dwie sceny, gdzie agentka wrzuca proszki do drinków komuś tam. Tak jakby nie mieli innego pomysłu na rozwój akcji.

Fajnie, że powstają takie kryminały. Nie da się oprzeć wrażeniu, że serial może mieć wydźwięk polityczny. Ja ten temat omijam, bo ani się na tym nie znam, ani nie chcę oceniać.

Produkcja HBO to coś nieco powyżej średniej. Teraz robię przerwę, ale za jakiś czas odpalę kolejny polski serial kryminalny.

Ocena: 65%

Komentarze

  1. Od lokalnych produkcji nie oczekuje dużo i wątpię, aby minimum oczekiwań spełnią. Jednak rzeczywistą ocenę zostawię jak kiedyś to obejrzę.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Rage 2 - rozwalanie na ekranie

Już dawno temu ukończyłem tę grę, ale właśnie teraz przyszła pora, żeby coś napisać. Takie szaleństwo jak na powyższym obrazku to rutyna w "Rage 2". Ogólnie jest to strzelanka w pierwszej osobie. Ma natomiast cechy rpg oraz otwarty i duży świat. Fabuła jest na drugim planie. Nawet już nie pamiętam, o czym to było. Jak zaczynałem grę, to zalewała mnie krew przez system zapisu. Żeby gra się dobrze zapisała, trzeba przejść daną lokację od początku do końca. Grafika jest bardzo przyjemna. Akcja dynamiczna. Rozwój postaci interesujący. Grze można zarzucić, że na dłuższą metę zwiedzanie kolejnych miejsc jest powtarzalne. Bazy z przeciwnikami są robione trochę na jedno kopyto. Dużo interesujących pomysłów tutaj jest. Przemierzając pustynie naszym samochodem, (jest kilka do zdobycia) możemy się natknąć na tajemnicze czarne wierze. Zniszczenie ich da nam korzyści. Oprócz tego są miejsca z bandytami. Arki - pozostałości po zaawansowanej technologii, w których znajdziemy nowe bronie i b...

Wiedźmin 3 Dziki Gon - No, mega.

  Ta gra to indywidualny świat. Przejście Wiedźmina 3 z większością misji pobocznych to jakieś sto godzin grania. Traktuję to jako pewien achivement - osiągnięcie. Gra oczywiście na motywach powieści Andrzeja Sapkowskiego. Trzecia część opowiada historie Geralta z Rivii, który szuka swojej córki Ciri. A za nimi jak oddech czuć dziki gon, czyli bandę żywych trupów z mocną bronią i czarami. Jeśli chodzi o rozgrywkę, to każda kolejna część Wiedźmina była o nieco lepsza. W tym wypadku mamy szeroki otwarty świat i kilka krain do zwiedzania. Poza misją główną robimy questy poboczne i bierzemy wiedźmińskie zlecenia na potwory. Ubaw po pachy.  Zanim nie zagrałem w Wiedźmina, to myślałem, że z jednej perspektywy jest głupi. Dużo frajdy daje w rpgach rozwój postaci od zera. A tutaj nie zaczynamy od zera, tylko na starcie jesteśmy już herosem. Jednak nie przeszkadza to wcale w grze, bo drogi rozwoju postaci oraz znajdowania ekwipunku są naprawdę satysfakcjonujące.  Przeszedłem całą ...

Teściowie (2021)

W końcu udało mi się trafić na w miarę interesujący polski film. Szału ogólnie nie ma, ale dodaje otuchy, że w naszym kraju można zrobić jakiś ciekawą autorską produkcje. Czemu autorską? Ponieważ autorzy nie łatwo dają się włożyć w schemat i robią coś oryginalnego. "Teściowie" to ogólnie film "przegadany". Już od samego początku możemy zauważyć, że dialog jest tu punktem kluczowym. Mnie zastanawiało, na ile twórcy inspirowali się np. Woody Allenem, bo on jest mistrzem fimów "przegadanych". Wszystko zaczyna się od razu. Dosyć długo zajęło mi zorientowanie się, o co tu tak naprawdę chodzi. "Teściowie" to takie alter ego "Wesela". Tutaj właśnie toczy się akcja, ale ze ślubem było gorzej. Podobno to komedia, ale nie w mojej kwalifikacji. Te rozmowy naprawdę wydawały się być na poważnie, a śmiesznych momentów jest jak makiem zasiał. Film mi się podobał, chociaż zabrakło momentu "wow". Tak szybko się zaczyna jak kończy. To zaledwie ...