Kolejny polski kryminał produkcji HBO. Czy jest na co popatrzeć? Myślę, że jest. Twórcy Ameryki nie odkryli, ale dali dawkę w miarę dobrego serialu.
Tu zawsze skracam fabułę. Trochę ciężko o niej mówić, bo sam się nieco gubiłem. W każdym bądź razie chodzi o to, że jest jakaś agentka (James Bond) i załatwia sprawy między Polską, Białorusią i Rosją. Ukrainy tu względnie nie ma.
Serial jest lepszy od "Skazanej" i gorszy od "Watachy". Z tym ostatnim łączy go występowanie dwóch aktorów. Bartłomieja Topy oraz Leszka Lichoty. Bardzo ich cenię i lubię. Gdziekolwiek się pojawiają, to podwyższają poziom danego dzieła.
"Przesmyk" chwilami jest zakręcony, ale to cecha dobrego kryminału. Na początku mi się podobało. W środku byłem nieco zniechęcony, a końcówka całkiem udana.
Jest tutaj trochę banału. Większość akcji, która się tutaj dzieje, widzieliśmy już w innych produkcjach. Np. są dwie sceny, gdzie agentka wrzuca proszki do drinków komuś tam. Tak jakby nie mieli innego pomysłu na rozwój akcji.
Fajnie, że powstają takie kryminały. Nie da się oprzeć wrażeniu, że serial może mieć wydźwięk polityczny. Ja ten temat omijam, bo ani się na tym nie znam, ani nie chcę oceniać.
Produkcja HBO to coś nieco powyżej średniej. Teraz robię przerwę, ale za jakiś czas odpalę kolejny polski serial kryminalny.
Ocena: 65%
Od lokalnych produkcji nie oczekuje dużo i wątpię, aby minimum oczekiwań spełnią. Jednak rzeczywistą ocenę zostawię jak kiedyś to obejrzę.
OdpowiedzUsuńPolska to mikro klimat.
UsuńPolskie produkcje, albo się lubi, albo nienawidzi :P
Usuń