Przejdź do głównej zawartości

Michael J. Sullivan - Królewska krew

 

Będąc w bibliotece (nie wypożyczam książek) natknąłem się na tego autora na półkach z fantastyką. Nie daleko Wiedźmina. Cos mnie tknęło i postanowiłem sobie kupić egzemplarz. (nie lubię wypożyczać książki, wolę kupić)

"Królewska krew" to opowieść o dwóch złodziejach z zasadami. Dostają bardzo opłacalne zlecenie, ale nie ma czasu i muszą je wykonać od razu. Zwykle wykonują swoją pracę, zaraz po oględzinach, ale tym razem muszą iść na żywioł. W ten sposób zostają wciągnięci w intrygę, bo król straci życie.

Jest to przyjemna książeczka. Tak naprawdę mało to ma związku z typową fantastyką. Można raczej by rzec, że to średniowieczna opowieść. Nie ma tu magii, ani klątw, ani nawet jakiś artefaktów. Jest chyba raz wspomniane coś o czarach, lecz ten wątek się nie rozwija. Jest to pierwszy tom powieści, więc być może w kolejnych częściach będzie więcej tej fantastyki.

Książka jest napisana lekkim językiem. Widać, że jest równowaga między opisami a dialogami. Opisy na szczęście krótkie, ale treściwe. Takie lubię.

Głównych bohater trudno nie darzyć sympatią. To trochę opowieść o tym, że złodziej też może być dobry. Pozostałe postaci to książę i jego przemiana duchowa. Oraz duchowny co przeczytał milion książek, ale na życiu się nie zna.

Na razie nie zamierzam sięgać po kolejny tom z tej serii. Jest już kilka części, ale obawiam się, że nic nowego tam się dowiedzieć już nie da. Ale ja tak ze wszystkim mam. Książki Jordana (Oko Świata) przeczytałem aż trzy, a jest ich przecież koło dziesięciu.

Podsumowując. Jest to dobra książka. Napięcie jest dobrze dozowane i warto czekać na ostateczną bitwę...

Ocena: 70%

Komentarze

  1. Widać, że podszedłeś do lektury świadomie – bez hurraoptymizmu, ale też bez przesadnej krytyki. Podoba mi się spostrzeżenie, że książka jest bardziej powieścią średniowieczną niż typową fantastyką – to rzadka i przydatna uwaga dla osób szukających konkretnego rodzaju historii. Doceniam też Twój sposób opisu bohaterów i języka – to pokazuje, że potrafisz zauważyć balans między dialogami a opisami, co często decyduje o przyjemności czytania. Twoja decyzja, żeby niekoniecznie sięgać po kolejne tomy, też jest szczera i realistyczna – dobrze, że podchodzisz do książek według własnych odczuć, a nie tylko dlatego, że seria jest długa.

    OdpowiedzUsuń
  2. Brzmi fajnie. :) Zapiszę sobie i może też się skuszę. Ja z kolei mam tak, że książki niezwiązane z moimi zainteresowaniami lub takie, które będę czytać raz po prostu wypożyczam. A w nowym miejscu zamieszkania mamy imponującą bibliotekę i to mnie zachęciło. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie to może dobry sposób. Ja niedługo będę w takiej sytuacji, że będize brakowalo miejsc na ksiazki. Ale coś wymyśle. Mam kolekcje filmów dvd może sprzedam za parę groszy.

      Usuń
    2. Kurde, wyguglowałam że ta seria ma 9 tomów. Dla mnie sporo. xD

      Usuń
    3. No ja jestem przy pierwszym. I kiedys... kiedys.. moze bede czytal drugi xd

      Usuń
  3. Mam tę serię w planach i liczę, że będę się dobrze bawić w trakcie lektury.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytaj śmiało! Tych złodziei warto poznać.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Wiedźmin 3 Dziki Gon - No, mega.

  Ta gra to indywidualny świat. Przejście Wiedźmina 3 z większością misji pobocznych to jakieś sto godzin grania. Traktuję to jako pewien achivement - osiągnięcie. Gra oczywiście na motywach powieści Andrzeja Sapkowskiego. Trzecia część opowiada historie Geralta z Rivii, który szuka swojej córki Ciri. A za nimi jak oddech czuć dziki gon, czyli bandę żywych trupów z mocną bronią i czarami. Jeśli chodzi o rozgrywkę, to każda kolejna część Wiedźmina była o nieco lepsza. W tym wypadku mamy szeroki otwarty świat i kilka krain do zwiedzania. Poza misją główną robimy questy poboczne i bierzemy wiedźmińskie zlecenia na potwory. Ubaw po pachy.  Zanim nie zagrałem w Wiedźmina, to myślałem, że z jednej perspektywy jest głupi. Dużo frajdy daje w rpgach rozwój postaci od zera. A tutaj nie zaczynamy od zera, tylko na starcie jesteśmy już herosem. Jednak nie przeszkadza to wcale w grze, bo drogi rozwoju postaci oraz znajdowania ekwipunku są naprawdę satysfakcjonujące.  Przeszedłem całą ...

Rage 2 - rozwalanie na ekranie

Już dawno temu ukończyłem tę grę, ale właśnie teraz przyszła pora, żeby coś napisać. Takie szaleństwo jak na powyższym obrazku to rutyna w "Rage 2". Ogólnie jest to strzelanka w pierwszej osobie. Ma natomiast cechy rpg oraz otwarty i duży świat. Fabuła jest na drugim planie. Nawet już nie pamiętam, o czym to było. Jak zaczynałem grę, to zalewała mnie krew przez system zapisu. Żeby gra się dobrze zapisała, trzeba przejść daną lokację od początku do końca. Grafika jest bardzo przyjemna. Akcja dynamiczna. Rozwój postaci interesujący. Grze można zarzucić, że na dłuższą metę zwiedzanie kolejnych miejsc jest powtarzalne. Bazy z przeciwnikami są robione trochę na jedno kopyto. Dużo interesujących pomysłów tutaj jest. Przemierzając pustynie naszym samochodem, (jest kilka do zdobycia) możemy się natknąć na tajemnicze czarne wierze. Zniszczenie ich da nam korzyści. Oprócz tego są miejsca z bandytami. Arki - pozostałości po zaawansowanej technologii, w których znajdziemy nowe bronie i b...

Teściowie (2021)

W końcu udało mi się trafić na w miarę interesujący polski film. Szału ogólnie nie ma, ale dodaje otuchy, że w naszym kraju można zrobić jakiś ciekawą autorską produkcje. Czemu autorską? Ponieważ autorzy nie łatwo dają się włożyć w schemat i robią coś oryginalnego. "Teściowie" to ogólnie film "przegadany". Już od samego początku możemy zauważyć, że dialog jest tu punktem kluczowym. Mnie zastanawiało, na ile twórcy inspirowali się np. Woody Allenem, bo on jest mistrzem fimów "przegadanych". Wszystko zaczyna się od razu. Dosyć długo zajęło mi zorientowanie się, o co tu tak naprawdę chodzi. "Teściowie" to takie alter ego "Wesela". Tutaj właśnie toczy się akcja, ale ze ślubem było gorzej. Podobno to komedia, ale nie w mojej kwalifikacji. Te rozmowy naprawdę wydawały się być na poważnie, a śmiesznych momentów jest jak makiem zasiał. Film mi się podobał, chociaż zabrakło momentu "wow". Tak szybko się zaczyna jak kończy. To zaledwie ...