W różne książki mnie bierze los. W tym wypadku chciałem zobaczyć, co młody Martin ma w głowie. Jest to jego zbiór opowiadań z datą lat siedemdziesiątych. Według mnie większość się całkiem postarzała, ale ogólny poziom tragiczny nie jest.
Wziąłem się za czytanie i nawet nie wiedziałem, że to opowiadania. Tak jak w przypadku książki w opowiadaniach ważny jest pomysł. Gdy chłoniemy kolejne strony danej lektury, to możemy wyczuć na czym ten pomysł polegał. W tym wypadku pomysły były wątłe.
Zbiór opowiadań jest w klimatach science fiction i fantasy. Czasami czytając, trudno było mi określić, w jakich czasach dzieje się dana historia. Opisy miejsc i danej rzeczywistości są dosyć skąpe.
Bez wątpienia najlepszym opowiadaniem są tytułowe "Piaseczniki". Chyba celowo ułożone jako ostatni rozdział książki. Bardzo pomysłowa opowieść i mocno trzymająca w napięciu. Według mnie mocno się wyróżnia na tle pozostałych fabułek i ewentualnie dla niej warto sięgnąć po tę lekturę.
Cóż, nie jestem zbyt zadowolony. Poziom tej książki nie jest zbyt wysoki. W opowiadaniach brakuje większego sensu i ducha. Tak czy inaczej chętnie sięgnę po kolejne książki Martina. Przede wszystkim żeby zobaczyć jego rozwój na przestrzeni lat. Piaseczników nie polecam.
Ocena: 49%

A mi sie ten zbiór podobał. Szczególnie, jak autor kreuje światy
OdpowiedzUsuńNa każdy z tych światów wydaje się inny. To ciekawe.
UsuńMam tę książkę w planach :)
OdpowiedzUsuńJa może sięgnę po coś innego Martina
UsuńNie czytałam jeszcze nic tego autora.
OdpowiedzUsuń