Przejdź do głównej zawartości

Pozwól mi wejść (Horror HBO)

 

O tak takiego filmu mi brakowało. Produkcja szwedzka i aż czuć taki klimat zimna w trakcie seansu. "Pozwól mi wejść" to znakomity horror w reżyserii Tomasa Alfredsona, znanego między innymi z filmu "Szpieg" (2011).

Dzieło opowiada historie młodego chłopca, który jest nieszczęśliwy, bo go gnębią w szkole. Pewnego dnia na podwórku poznaje dziewczynę. Nie wie jeszcze, z kim ma do czynienia, ale będzie to relacja z wampirem.

Denerwuję mnie wizerunek wampirów pokazywany w filmach i ogólnie kulturze. Są stereotypy, że powinien to być dojrzały facet, elegancko ubrany, hrabia albo w ogóle jakiś kozaczek. "Pozwól mi wejść" jest na tyle wyjątkowe, że wampirem jest młoda dziewczynka i wygląda to bardzo naturalnie - prawie można w to uwierzyć.

Czy dzieci mogą być złe? Taka refleksja narzuca się w trakcie oglądania tej produkcji. Tak naprawdę młodzi myślą tak samo jak my, tylko mają mniej doświadczeń. Każdy popełnia błędy, ale zawsze można znaleźć nadzieję, żeby iść do przodu.

W filmie najważniejszy wątek to relacja dwojga dwunastolatków. To taki rodzaj szczenięcej miłości, który ogląda się z przyjemnością. Nie ma tu żadnych pieszczot, czy pocałunków, tylko uczucie między bohaterami, którego można by zazdrościć. Sam chciałbym taką idealistyczną przyjaźń z kobietą, tylko to nie temat na tę recenzję.

"Pozwól mi wejść" to film bomba. Świetnie mi się go oglądało. Ma znakomity klimat. Nie posiada błędów logicznych. I stwarza wyobrażenie o wampirach w zupełnie innym świetle. Zdecydowanie polecam. Prawie dziewiątka.

Ocena: 88%

Komentarze

  1. Nie jestem wielką fanką horrorów ale ten brzmi zachęcająco! Usciski przesyłam 🙂

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Wiedźmin 3 Dziki Gon - No, mega.

  Ta gra to indywidualny świat. Przejście Wiedźmina 3 z większością misji pobocznych to jakieś sto godzin grania. Traktuję to jako pewien achivement - osiągnięcie. Gra oczywiście na motywach powieści Andrzeja Sapkowskiego. Trzecia część opowiada historie Geralta z Rivii, który szuka swojej córki Ciri. A za nimi jak oddech czuć dziki gon, czyli bandę żywych trupów z mocną bronią i czarami. Jeśli chodzi o rozgrywkę, to każda kolejna część Wiedźmina była o nieco lepsza. W tym wypadku mamy szeroki otwarty świat i kilka krain do zwiedzania. Poza misją główną robimy questy poboczne i bierzemy wiedźmińskie zlecenia na potwory. Ubaw po pachy.  Zanim nie zagrałem w Wiedźmina, to myślałem, że z jednej perspektywy jest głupi. Dużo frajdy daje w rpgach rozwój postaci od zera. A tutaj nie zaczynamy od zera, tylko na starcie jesteśmy już herosem. Jednak nie przeszkadza to wcale w grze, bo drogi rozwoju postaci oraz znajdowania ekwipunku są naprawdę satysfakcjonujące.  Przeszedłem całą ...

Rage 2 - rozwalanie na ekranie

Już dawno temu ukończyłem tę grę, ale właśnie teraz przyszła pora, żeby coś napisać. Takie szaleństwo jak na powyższym obrazku to rutyna w "Rage 2". Ogólnie jest to strzelanka w pierwszej osobie. Ma natomiast cechy rpg oraz otwarty i duży świat. Fabuła jest na drugim planie. Nawet już nie pamiętam, o czym to było. Jak zaczynałem grę, to zalewała mnie krew przez system zapisu. Żeby gra się dobrze zapisała, trzeba przejść daną lokację od początku do końca. Grafika jest bardzo przyjemna. Akcja dynamiczna. Rozwój postaci interesujący. Grze można zarzucić, że na dłuższą metę zwiedzanie kolejnych miejsc jest powtarzalne. Bazy z przeciwnikami są robione trochę na jedno kopyto. Dużo interesujących pomysłów tutaj jest. Przemierzając pustynie naszym samochodem, (jest kilka do zdobycia) możemy się natknąć na tajemnicze czarne wierze. Zniszczenie ich da nam korzyści. Oprócz tego są miejsca z bandytami. Arki - pozostałości po zaawansowanej technologii, w których znajdziemy nowe bronie i b...

Teściowie (2021)

W końcu udało mi się trafić na w miarę interesujący polski film. Szału ogólnie nie ma, ale dodaje otuchy, że w naszym kraju można zrobić jakiś ciekawą autorską produkcje. Czemu autorską? Ponieważ autorzy nie łatwo dają się włożyć w schemat i robią coś oryginalnego. "Teściowie" to ogólnie film "przegadany". Już od samego początku możemy zauważyć, że dialog jest tu punktem kluczowym. Mnie zastanawiało, na ile twórcy inspirowali się np. Woody Allenem, bo on jest mistrzem fimów "przegadanych". Wszystko zaczyna się od razu. Dosyć długo zajęło mi zorientowanie się, o co tu tak naprawdę chodzi. "Teściowie" to takie alter ego "Wesela". Tutaj właśnie toczy się akcja, ale ze ślubem było gorzej. Podobno to komedia, ale nie w mojej kwalifikacji. Te rozmowy naprawdę wydawały się być na poważnie, a śmiesznych momentów jest jak makiem zasiał. Film mi się podobał, chociaż zabrakło momentu "wow". Tak szybko się zaczyna jak kończy. To zaledwie ...