Przejdź do głównej zawartości

Guild Wars 2

 

Trochę się naczekałem na tę grę, bo chciałem zagrać w model free-to-play - tak jak prawie każdy MMO w moim przypadku. Rozgrywka chyba jest podobna do WoW'a, chociaż w tego mało się wkręcałem.

Jest to klasyczny MMORPG, czyli gra fabularna na wiele osób. Naszym zadaniem jest wypełnianie misji, zabijanie potworków, zbieranie przedmiotów i odkrywanie ogromnej mapy gry. 

Tak jakoś nagle przestałem grać. Już przeszedłem do tego momentu, że gra stała się nieco nurząca. Ale przyznam, że sama rozgrywka była dla mnie ciekawa. Fajne jest to, że przemierzając mapę i szukając questów, bardzo często trafiamy na różne eventy. To sprawia, że świat gry jest żywy i często doświadczamy nieznanego.

Miałem w tej grze trzy postacie. Najwyższa na ~60 levelu, gdzie bodajże maksymalny to 80. Niestety na moim poziomie wypadało już dokupić dodatek, którego nie miałem zamiaru kupować.

Tak jak w prawie wszystkich nowych MMO komunikacja z graczami jest ograniczona. Każdy swoją rzepkę skrobie. 

Klasy postacie są w miarę ciekawe i się różnią między sobą.

System przedmiotów jest trochę nudny. Zdobywamy coraz to lepsze wyposażenie, ale nie widzimy większej poprawy w sile naszego bohatera. 

Mapa podzielona jest na sektory, które przeznaczone są dla różnych poziomów doświadczenia. Jeśli wchodzimy w sektor, który jest poniżej naszego levelu, to chwilowo nasz level się obniża.

Bałagan w ekwipunku. Cały czas zbierałem różne przedmioty, których nie potrafiłem używać i robiły tylko zbędny balast.

Guild Wars 2 ogólnie mi się całkiem podobało. Spędziłem na niej trochę godzin i bawiłem się dobrze. Warto sprawdzić tę grę, zwłaszcza że jest ona darmowa.

Ocena: 69%

Komentarze

  1. W sumie masz rację – na początku takie MMO potrafią wciągnąć klimatem i eksploracją, a potem przychodzi moment, gdzie wszystko zaczyna się powtarzać i trochę traci tempo.

    Te losowe eventy na mapie to faktycznie jedna z lepszych rzeczy – daje to poczucie, że świat żyje, a nie jest tylko tłem do odhaczania questów. Szkoda tylko, że później progres nie daje już takiej satysfakcji, bo brak wyraźnego „power spike’a” potrafi zabić motywację do dalszego grindu.

    Z tym ograniczonym kontaktem między graczami też trafiłeś w punkt – niby MMO, a często każdy leci solo jak w singlu, tylko z innymi ludźmi obok. Trochę to psuje klimat wspólnej zabawy.

    Jak na darmową grę i tak wygląda, że wyciągnąłeś z niej sporo frajdy, więc chyba spełniła swoje zadanie. Pytanie tylko, czy masz teraz coś na oku, co mogłoby ją zastąpić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gier jest bez liku. Gram w inne mmo a czasem grę single player.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Niebo, Rok w piekle (serial hbo)

  Dla mnie to serial wybitny, zwłaszcza jak na polskie warunki. Dopiero teraz zobaczyłem ocenę na Filmweb, która jest straszne zaniżona według mnie. Obsada aktorska w wykonaniu Tomasza Kota, Magdaleny Różdżki oraz kilku młodszych aktorów jest świetna. Tytułowe Niebo to sekta utworzona w naszym kraju w latach 90tych. Dojrzewający chłopak cierpi na ogromne bóle i żaden lekarz nie jest w stanie mu pomóc. Trafia na Piotra, (Kot) który leczy ludzi swoimi rękami. Ten mu pomaga i wciąga go do Nieba. Przede wszystkim serial wywołuje skrajne emocje. Przeżywamy to wszystko i można się zastanowić: "Co bym ja zrobił w tej sytuacji?". A sytuacja polega na manipulowaniu. Ciągłe manipulowanie członkami społeczności przez guru Piotra. Każdy członek ma porzucić całkowicie swoje stare życie i może się cieszyć nowym w Niebie, ale czy na pewno? Niektóre zdarzenia wydają się mało prawdopodobne, ale podkreślają beznadziejność sytuacji, w których się znajdują bohaterzy. Działania Piotra prowadzą do...

Teściowie (2021)

W końcu udało mi się trafić na w miarę interesujący polski film. Szału ogólnie nie ma, ale dodaje otuchy, że w naszym kraju można zrobić jakiś ciekawą autorską produkcje. Czemu autorską? Ponieważ autorzy nie łatwo dają się włożyć w schemat i robią coś oryginalnego. "Teściowie" to ogólnie film "przegadany". Już od samego początku możemy zauważyć, że dialog jest tu punktem kluczowym. Mnie zastanawiało, na ile twórcy inspirowali się np. Woody Allenem, bo on jest mistrzem fimów "przegadanych". Wszystko zaczyna się od razu. Dosyć długo zajęło mi zorientowanie się, o co tu tak naprawdę chodzi. "Teściowie" to takie alter ego "Wesela". Tutaj właśnie toczy się akcja, ale ze ślubem było gorzej. Podobno to komedia, ale nie w mojej kwalifikacji. Te rozmowy naprawdę wydawały się być na poważnie, a śmiesznych momentów jest jak makiem zasiał. Film mi się podobał, chociaż zabrakło momentu "wow". Tak szybko się zaczyna jak kończy. To zaledwie ...

Dom Dobry - No w końcu!

  Wydaję mi się, że wszyscy znają ten film, nawet jeśli go nie oglądali. Jakieś dwa miesiące temu leciał w kinie i nieco żałowałem, że nie poszedłem na niego, a tu nagle wyskoczył na Prime Video. Jest to opowieść o młodej dziewczynie, która chce zacząć studia, ale coś ją blokuje. Poznaje faceta. Bardzo szybko ich znajomość zmienia się w coś poważnego. Kobieta kłóci się ze swoją rodziną i wyprowadza do mężczyzny. W tym filmie sposób narracji jest interesujący. Twórca pokazuje kolejne zdarzenia, jakby wyjęte z pamiętnika. Jest zdarzenie za zdarzeniem, a to potęguje emocje. "Dom Dobry" ma dużą szybkość w fabule, a to sprawia w nas zainteresowanie. O czym to jest? Tak naprawdę o przemocy w rodzinie wobec kobiet. Temat bardzo istotny, ale często spychany na bok. Ja zawsze jestem za dziewczynami, ale chyba najbardziej za sprawiedliwością. Nie może być takich sukinkotów, co bezkarnie krzywdzą swoje partnerki. Film mi się bardzo podobał i jestem całkowicie przekonany o tym, że W. Sma...