Przejdź do głównej zawartości

Mortal Kombat 2 (premiera)

 

Chciałem o czymś świeżym napisać, dlatego udałem się do kina na najnowszy film walki. Od razu zaznaczę, że jeżeli ktoś szuka kina wysokich lotów to nie tutaj! Tutaj chodzi o bicie, zabijanie i efekty specjalne.

Ginie ojciec Kitany i władze nad innym wymiarem przejmuje Shau Khan. Dochodzi do turnieju Mortal Kombat, gdzie ludzie są zagrożeni, bo gdy przegrają, stracimy nasz świat. Wymiar ludzki musi się zjednoczyć, wybrańcy muszą stoczyć walkę na śmierć i życie.

Na początku się zdziwiłem, bo był wątek rodzinny, ale było to potrzebne. Ogólnie nie podoba mi się w tym filmie to, że Johnny Cage pełni tak ważną rolę. Nigdy za bardzo nie lubiłem tej postaci w serii. Większość jednak charakterów jest mi znana, więc to trochę jak piwo ze starymi znajomymi.

Ten film nie ogląda się dla przekazu czy jakiejś głębi. Tu ma być ręka, noga, mózg na ścianie. Chociaż końcowy epilog skłaniał do tego, że film jakieś przesłanie posiada. W co nie wierzę!

Jest to produkcja na miarę dzisiejszych czasów. Akcja jest szybka, a walki satysfakcjonujące. 

Byłem na wersji z dubbingiem i nie żałuję! Mimo że głosy są podstawione, to wulgaryzmy czasem płyną jak rzeka. 

Film próbuje być czasem zabawny. Zdecydowanie bardziej w drugiej połowie, gdy się rozkręci. Można powiedzieć, że kilka razy na mej buzi pojawił się uśmiech. 

Średnia ocena na Filmweb niezbyt wysoka. Ja zawyżam średnią. Mimo że oglądałem seans samemu, to mi się całkiem podobał.

Ocena: 71%

Komentarze

  1. Też byłam na wersji z dubbingiem i również nie narzekam. Wyeksponowanie Johnny'ego mi się podobało, zwłaszcza że zagrał go bardzo lubiany przeze mnie Karl Urban. A moment, w którym Johnny przedstawia się Barace bezcenny. :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak zabawny moment.

    Ja teraz gram w Mortal Kombat X. Jak mi się znudzi to dam reckę.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz