Obejrzałem plakat, (inny niż powyżej) obejrzałem parę sekund zwiastuna, popatrzyłem na opis i już wiedziałem, że trzeba ten film obejrzeć. Trzeba mimo że opinia większości jest negatywna, ale spróbuję bronić to dzieło jak najbardziej można.
Mógłbym posiłkować się standardowym opisem tego filmu, ale źle wyraziłby treść. Paru rzezimieszków opracowuje plan kradzieży rękopisu "Boskiej komedii" Dantego. I jeśli na tym się oprzemy, to byłoby to zupełnie inne kino. Nie jest to typowa produkcja w klimatach "Włoskiej roboty" albo "Ocean's eleven". To jest bardzo poważny film.
Pierwsze, co się rzuca w oczy, to czarno białe kadry. Ogólnie to dzieło składa się z dwóch historii. Czasy Dantego, czyli XIII wiek bodajże - i to jest prezentowane w kolorze. Natomiast druga fabuła dotyczy czasów współczesnych i wspomnianego głównego wątku.
Nie wiem, jak to najlepiej wyrazić. To jest kino artystyczne! Od początku aż do końca seansu widzimy starannie dobrane kadry. To aż kipi, dając podniosły obraz filmowi. No i nie jest to typowa produkcja o kradzieży jakiegoś dzieła. Wręcz ten wątek wydaje się nie najważniejszy. Bardziej jest to zestawienie różnych bohaterów i ich motywów. Co ciekawe w niektórych scenach bohater mówi na wprost w obiektyw i daje to bardzo dziwne wrażenie, jakby mówił wprost do nas. (to chyba nie jest jeszcze schizofrenia)
Film mi się bardzo podobał. Czas trwania to około 2,5 godziny, ale zleciało bardzo szybko. Myślę, że ludzie nie lubią tego filmu, bo są nastawieni na zupełnie co innego. Dla mnie była to estetyczna podróż po urokach starego kina w zupełnie nowym wydaniu. Bo oryginalności "Ręką Dantego" odebrać nie można.
Ocena: 80%



Piękne są te czarno białe kadry
OdpowiedzUsuńTez tak uważam.
Usuńciekawa recenzja teraz mało filmów czarno - białych, zachęciłeś mnie do obejrzenia tego filmu pozdrawiam
OdpowiedzUsuńMało ale mozna po te starsze siegac.
UsuńBrzmi jak jeden z tych filmów, które albo się kupuje od pierwszych minut, albo człowiek siedzi i zastanawia się „co ja właściwie oglądam”. I chyba właśnie przez to te skrajne opinie — bo jak ktoś idzie na „skok na rękopis”, to może się mocno zdziwić.
OdpowiedzUsuńMam wrażenie, że kino artystyczne często przegrywa nie dlatego, że jest złe, tylko dlatego, że widz przychodzi z kompletnie innym nastawieniem. Sam się zastanawiam, czy te zabiegi typu czarno-białe kadry i przełamywanie czwartej ściany to faktycznie pogłębienie historii, czy już bardziej forma, która zaczyna dominować nad treścią.
Czasami forma przeplata się z treścią i nawet w jakimś sensie nią staje.
Usuń