Ciężko się piszę o tak wielkim autorytecie, nawet gdy są to pozytywy. Sięgnąłem po opowiadania Lovecrafta, żeby zbadać, jakie to jest zjawisko kulturowe. Nie oszukujmy się. Prawie każdy kojarzy lub gdzieś słyszał o Cthulhu. Wiele było na ten temat inspiracji filmów, gier czy innych książek.
Przyszedł do mnie znajomy i mu mówię, co właśnie czytam. Zrobił wielkie oczy. Nie można takich książek konsumować, bo to zbudzi złe energie. Ale ja mam to w tyle. Dla mnie opowieść jest opowieścią, a horrory i tak na mnie już nie działają.
"Zew Cthulhu" to zbiór opowiadań grozy. Ogólnie najciekawsze w tym jest to, jakie potwory autor powymyślał. Są naprawdę oryginalne i do końca nie wiadomo, co o nich sądzić. Ich okropny wygląd oraz charakter zupełnie inny niż ziemskie organizmy.
Ta książka średnio mi się podobała. Jest tam mnóstwo opisów - które są zresztą potrzebne do budowania napięcia i wywoływania strachu. Ja tak nie lubię. Czytałem to całkiem normalnie. Raz mnie trochę zaciekawiło, innym razem znudziło.
Chyba najbardziej w głowie mi zastało opowiadanie, gdzie człowiek trafia do miasta, w którym dzieją się okropne rzeczy i musi w środku nocy stamtąd uciekać. Był to ciekawie przedstawiony utwór. A inne opowiadania? Nie wiem. Ogólnie styl narracji tego wszystkiego nie trafił za bardzo w moje gusta.
"Zew Cthulhu" mam za sobą. Już wiem, z czym to się je. Póki co nie zamierzam sięgać po kolejne książki Lovecrafta. Ale jeśli Wy jeszcze nie kojarzycie, to serdecznie Wam polecam.
Ocena: 68%

Komentarze
Prześlij komentarz