Dalej poluję coraz częściej na horrory. Tym razem znalazłem polską produkcję, co w tym gatunku bywa rzadkością. Film jest średni, ale każdy powinien obejrzeć, żeby zobaczyć, na co nas stać.
Do klasztoru trafia młody ksiądz. Atmosfera w tym miejscu jest nieco mroczna. Przeor Andrzej (Olaf Lubaszenko) próbuje powitać nową osobę. Wraz z rozwojem akcji zauważamy, że dzieją się nieco dziwne rzeczy.
Tu normalnie byłaby grafika, ale brak na stanie.
Oglądałem ten film bez większych nadziei i w sumie wyszło nie tak źle. Granica między normalną rzeczywistością a ponadnaturalnymi rzeczami jest tutaj blisko siebie. Po obejrzeniu całości trochę rzeczy mi nie pasowało. A samo zakończenie? Tragiczne!
Oczywiście się nie bałem w trakcie seansu, ale niektóre sceny były obrzydliwe. Film jest krótki, bo trwa około półtora godziny. Ogląda się go bardzo szybko. Akcja jest w miarę interesująca.
Moje zainteresowania idą bardziej w głąb ezoteryki. To oznacza więcej horrorów i filmów fantasy. Mam ten temat do przedyskutowania, ale to na inną okazje.
"Ostatnia wieczerza" to średniak. Z jednej strony niewiele się w tym filmie dzieje, a z drugiej jakoś akcja potrafi widza do końca zainteresować. Ogromny plus na to, że to rodzima produkcja.
Ocena: 60%

Komentarze
Prześlij komentarz