Przejdź do głównej zawartości

Throne and Liberty (mmorpg)

 

Większość zainteresowanych pewnie zna ten tytuł, ale może ktoś się jeszcze nie zdecydował na rozgrywkę? Throne and Liberty to gra RPG dla wielu osób, czyli tzw. mmo. Czekałem bardzo by w to pograć. Gra przeszła na model free-to-play.

Ciężko się opowiada o fabule przy takich produkcjach. Ogólnie NPC coś tam opowiadają i oprócz tekstu słyszmy ich głos. Jeśli ktoś chce się zagłębić w historie to jest tutaj całkiem spore pole manewru. A reszta? Reszta to już sama mechanika.

Ograłem to dzieło, na tyle na ile miałem ochotę. Może łącznie było z 20 godzin, może 30? Do setki  godzin można z łatwością dojść, bo gra daje takie możliwości. Ja jednak zawsze mam takie podejście w MMO, że jak już odkryje funkcje gry, przejdę trochę questów pobocznych i głównych, to gra już traci dla mnie duszę i biorę się za coś innego. (wyjątek stanowi tylko Tibia do której regularnie wracam)

Graficznie jest to naprawdę ładnie zrobione. Mimo ciężkiej wagi wejście do świata gry jest bardzo szybkie. W każdy momencie możemy przerwać rozgrywkę, jeśli jest inny priorytet.

Są tutaj klasyczne mechaniki MMO i trochę własnych pomysłów. Potworki zabija się z przyjemnością. Drzewka rozwoju jest bardzo rozbudowane. Możemy oczywiście ulepszać przedmioty i je zdobywać albo kupić. System itemów średnio zadawalający. 

Oprócz questów są taski do robienia albo eventy w zależności od miejsca, w którym się znajdujemy. 

Ogólnie gra mi się dosyć podobała, ale nie jest moim TOP3, chociaż może TOP4? Zobaczymy, co tu się będzie dalej działo i może w przyszłym roku się wróci. Nie wiem.

Ocena: 75%

Komentarze

  1. O ile nie trzeba wchodzić w interakcje z innymi graczami, to może kiedyś próbuję. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spotykałem graczy, ale zero kontaktu ;P

      Usuń
    2. Chodzi o coś takiego jak w ESO: możesz walczyć itp., ale tylko jeśli wyrazisz na to zgodę.

      Usuń
    3. No tak jest. Ja z nikim nie walczylem.

      Usuń
  2. MMO mają chyba ten specyficzny problem, że z jednej strony potrafią wciągnąć na setki godzin, a z drugiej po pewnym czasie człowiek zaczyna czuć, że robi bardziej „obowiązki” niż faktycznie przeżywa przygodę. Z Twojego opisu wynika, że Throne and Liberty ma dużo tego, czego oczekujemy od takiego gatunku, ale chyba brakuje mu jeszcze tego czegoś, co sprawia, że chce się wracać latami. Ciekawi mnie, czy obecnie jakaś nowa gra MMO ma jeszcze szansę osiągnąć status takich klasyków jak Tibia czy WoW, czy może ten gatunek już trochę się zmienił? 75% brzmi całkiem uczciwie — solidna gra, ale niekoniecznie taka, która zostaje w pamięci na zawsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest tak troche, że to obowiazki. Ja to lubię nazywać misjami albo zadaniami. Jak gram w coś to tak to postrzegam.

      Usuń
  3. Nie znam tego tytułu, ale wydaje się ciekawa! Mnie przez ostatnie miesiące uczono klasycznej papierowej gry rpg w świecie fantasy. I choć się zarzekałam, że to nie dla mnie, to okazało się, że całkiem niezły ze mnie elementalista! xD Albo druid specjalnej troski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niezle. Gry fabularne w dobrym towarzystwie sa bardzo ciekawe.

      Usuń
  4. Nie grałam w to nigdy 🙂

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Niebo, Rok w piekle (serial hbo)

  Dla mnie to serial wybitny, zwłaszcza jak na polskie warunki. Dopiero teraz zobaczyłem ocenę na Filmweb, która jest straszne zaniżona według mnie. Obsada aktorska w wykonaniu Tomasza Kota, Magdaleny Różdżki oraz kilku młodszych aktorów jest świetna. Tytułowe Niebo to sekta utworzona w naszym kraju w latach 90tych. Dojrzewający chłopak cierpi na ogromne bóle i żaden lekarz nie jest w stanie mu pomóc. Trafia na Piotra, (Kot) który leczy ludzi swoimi rękami. Ten mu pomaga i wciąga go do Nieba. Przede wszystkim serial wywołuje skrajne emocje. Przeżywamy to wszystko i można się zastanowić: "Co bym ja zrobił w tej sytuacji?". A sytuacja polega na manipulowaniu. Ciągłe manipulowanie członkami społeczności przez guru Piotra. Każdy członek ma porzucić całkowicie swoje stare życie i może się cieszyć nowym w Niebie, ale czy na pewno? Niektóre zdarzenia wydają się mało prawdopodobne, ale podkreślają beznadziejność sytuacji, w których się znajdują bohaterzy. Działania Piotra prowadzą do...

Dom Dobry - No w końcu!

  Wydaję mi się, że wszyscy znają ten film, nawet jeśli go nie oglądali. Jakieś dwa miesiące temu leciał w kinie i nieco żałowałem, że nie poszedłem na niego, a tu nagle wyskoczył na Prime Video. Jest to opowieść o młodej dziewczynie, która chce zacząć studia, ale coś ją blokuje. Poznaje faceta. Bardzo szybko ich znajomość zmienia się w coś poważnego. Kobieta kłóci się ze swoją rodziną i wyprowadza do mężczyzny. W tym filmie sposób narracji jest interesujący. Twórca pokazuje kolejne zdarzenia, jakby wyjęte z pamiętnika. Jest zdarzenie za zdarzeniem, a to potęguje emocje. "Dom Dobry" ma dużą szybkość w fabule, a to sprawia w nas zainteresowanie. O czym to jest? Tak naprawdę o przemocy w rodzinie wobec kobiet. Temat bardzo istotny, ale często spychany na bok. Ja zawsze jestem za dziewczynami, ale chyba najbardziej za sprawiedliwością. Nie może być takich sukinkotów, co bezkarnie krzywdzą swoje partnerki. Film mi się bardzo podobał i jestem całkowicie przekonany o tym, że W. Sma...

Projekt Hail Mary (Premiera)

  Gdzieś o tym słyszałem, ale do filmu namówiła mnie dopiero Mab - pozdrowienia. Produkcja uzyskała aktualnie top1 najlepszego obrazu tego roku. Wysoka ocena widzów jak i krytyków. Co ogólnie coś oznaczać musi i aż człowieka korci, żeby wytykać tutaj błędy. Których wiele nie ma. Historia opowiada o nauczycielu, który został wybrany do misji kosmicznej ratowania świata. On się na to nie pisał, co wystarczająco dobrze zaznacza. Będzie to opowieść o nieznanym, o kontakcie, wątpliwościach i wartościach. Tutaj się wtrącę. Jest świetna piosenka o Ryanie Goslingu . (główny bohater filmu) Nie jestem "profesjonalnym" recenzentem, dlatego nie tworzę notatek podczas seansu - wszystko co najważniejsze wierzę, że zapamiętam. Ten film to ciekawe zjawisko kulturowe. Filmy science fiction rzadko dostają takie wysokie oceny. Zwykle albo się podobają zwykłym odbiorcą, a nie krytykom, albo na odwrót. Po pierwsze "Projekt HM" jest obrazkiem, gdzie od początku do końca występują małe ż...