Moich podróży po horrorach ciąg dalszy. Tym razem będziemy rozmyślać nad perełką z lat 90tych. Nie wiem jak Wam, ale mi tytuł tego filmu coś mówi. Tak jakbym go dobrze znał, lecz oglądałem go dopiero teraz.
Nie jest to typowy horror. Brakuje tutaj wątku fantastycznego, co wielu może się spodobać. Ogólnie mamy czwórkę bohaterów, którzy w wyniku wypadku przejeżdżają człowieka na ulicy w środku nocy. Przysięgają sobie, nigdy nie powiedzieć nikomu o tym zdarzeniu. Mija rok... Coś w tej kwestii musi się w końcu wydarzyć.
Mimo że nie daję tego po sobie poznać, ten film mi się średnio podobał. Czekałem z niecierpliwością, jak się rozkręci, a gdy to nastąpiło to raczej byłem znudzony niż zaskoczony. Ogląda się w to miarę dobrze, ale ja tu żadnego większego napięcia nie doświadczyłem. A to przecież bardzo ważne w horrorach lub thrillerach.
Strachów jest bardzo mało. Jest to horror tylko umownie. Jedyna rzecz tak naprawdę piękna w tym dziele, to klimat lat 90tych. Czasy w których nie było telefonów komórkowych, a rozmawianie z ludźmi w realnym świecie to standard.
Zdaje sobie sprawę z tego, że jest kontynuacja tego filmu w 2025 roku. (poprawka) Tak jak teraz sprawdziłem, to filmów z tej serii jest pięć albo więcej. To oznacza, że obraz ten ma wielu swoich fanów.
Ja fanem nie jestem, ale hejterem też nie. Jeśli macie ochotę na ciekawy horror oparty o rzeczywiste zdarzenia w starym stylu to polecam. Mi to w szczególności nie weszło.
Ocena: 55%


Komentarze
Prześlij komentarz