Przejdź do głównej zawartości

Dom Dobry - No w końcu!

 



Wydaję mi się, że wszyscy znają ten film, nawet jeśli go nie oglądali. Jakieś dwa miesiące temu leciał w kinie i nieco żałowałem, że nie poszedłem na niego, a tu nagle wyskoczył na Prime Video.

Jest to opowieść o młodej dziewczynie, która chce zacząć studia, ale coś ją blokuje. Poznaje faceta. Bardzo szybko ich znajomość zmienia się w coś poważnego. Kobieta kłóci się ze swoją rodziną i wyprowadza do mężczyzny.


W tym filmie sposób narracji jest interesujący. Twórca pokazuje kolejne zdarzenia, jakby wyjęte z pamiętnika. Jest zdarzenie za zdarzeniem, a to potęguje emocje. "Dom Dobry" ma dużą szybkość w fabule, a to sprawia w nas zainteresowanie.

O czym to jest? Tak naprawdę o przemocy w rodzinie wobec kobiet. Temat bardzo istotny, ale często spychany na bok. Ja zawsze jestem za dziewczynami, ale chyba najbardziej za sprawiedliwością. Nie może być takich sukinkotów, co bezkarnie krzywdzą swoje partnerki.

Film mi się bardzo podobał i jestem całkowicie przekonany o tym, że W. Smarzowski jest najlepszym reżyserem naszego pokolenia. Z polskich twórców to chyba tylko Polański mógłby się z nim liczyć.

Nie zasnąłem na filmie. Nie dało się. Akcja tak chwyta za gardło, że ciężko oczy oderwać. Pamiętam miałem jedną chwile słabości, bo się zastanawiałem "czemu ta kobieta nie zrobi sobie odbukcji? - przecież to takie oczywiste". Ale zaraz po tej refleksji obdukcje zrobiła.

Polecam. Szczerze polecam. Ocena ode mnie minimalnie ósemka z aspiracją na więcej.

Ocena: 85%

Komentarze

  1. Jeszcze go nie widziałam, ale mam w planach. Zaczekam aż wejdzie na którąś platformę, bo taki rodzaj filmu wolę oglądać w domowym zaciszu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Film można od 23 stycznia oglądać na Prime Video.

      Usuń
  2. Czuć, że to nie jest „kolejny film do odhaczenia”, tylko coś, co naprawdę daje do myślenia. Podoba mi się też, że zwróciłeś uwagę na sposób narracji: takie urywki jak z pamiętnika potrafią mocno zagęścić emocje i nie pozwalają złapać dystansu.
    I dobrze, że to wybrzmiewa wprost: temat przemocy wobec kobiet wciąż bywa spychany na margines, a tu jest pokazany tak, że nie da się odwrócić wzroku. To właśnie ten rodzaj kina, po którym człowiek siedzi jeszcze chwilę w ciszy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Film naprawdę zrobił na Tobie wrażenie. Zgadzam się, że poruszanie tematu przemocy w rodzinie jest niezwykle ważne i nie każdy film potrafi to tak mocno pokazać. Smarzowski ma talent do takich historii, które wbijają w fotel i zostają w głowie na długo.

    OdpowiedzUsuń
  4. Byłam na tym w kinie i póki co nie zdecydowałam się na jego recenzje. Trudne kino, bardzo trudne, bardzo ciężkie do oglądania. Film wyraźnie podzielony na dwie części.... pierwszą łatwiejszą do obejrzenia, drugą będącą kumulacją znęcania się i agresji. Smarzowski słynie z bardzo trudnych, często kontrowersyjnych i dosadnych filmów. Dom dobry jest tego najlepszym przykładem. Film ma niejednoznaczne zakończenie, co piszę mu na plus.

    Choć to film ciężki w odbiorze, to dający wymierne korzyści. Po jego emisji wzrosła, i to znacznie, ilość zgłaszanych przemocy domowych. Choć po raz drugi nie zdołam go obejrzeć, przesłanie tego filmu uważam za potrzebne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się ogólnie. Ja drugi raz na pewno nie obejrzę, bo żadnych filmów nie oglądam więcej niż raz. Może zdarza się czasem część obejrzeć, ale nie całość.

      Ciekawe, że więcej zgłoszeń było po filmie. Nie wiedziałem.

      Mocny film, co by tu pisać. Daje do myślenia.

      Usuń
  5. Słyszałam o tym filmie, ale jeszcze go nie oglądałam. Mam go w planach.

    OdpowiedzUsuń
  6. I ja byłam, lubię Smarzowskiego. Nie pisałam recenzji, uważam że każdy powinien go zobaczyć. Zrobił robotę bo po nim więcej osób doświadczających przemocy to zgłasza.
    Zakończenie dobre bo pokazuje że może się to zakończyć dwojaki - niestety nie zawsze samo zgłoszenie sprawy pomaga...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to mówię, że koniec taki mocny, jak cały film.

      Smarzowski to kocur.

      Dzięki za komentarz. Pozdrawiam.

      Usuń
  7. Widziałam - przesłanie poszło miejmy nadzieję że coś się zmieni

    OdpowiedzUsuń
  8. Słyszałam, że jest to bardzo trudny film. Ciężki, bo problem w przemocy w rodzinie i wobec kobiet dość powszechny w Polsce. Mam w planach go obejrzeć. Na razie oglądam Ołowiane dzieci z Kulig i bardzo mi się podoba. Rewelacyjna historia. Polecam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A brzmi nawet ciekawie. Niestety aktualnie brak netflixa.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Niebo, Rok w piekle (serial hbo)

  Dla mnie to serial wybitny, zwłaszcza jak na polskie warunki. Dopiero teraz zobaczyłem ocenę na Filmweb, która jest straszne zaniżona według mnie. Obsada aktorska w wykonaniu Tomasza Kota, Magdaleny Różdżki oraz kilku młodszych aktorów jest świetna. Tytułowe Niebo to sekta utworzona w naszym kraju w latach 90tych. Dojrzewający chłopak cierpi na ogromne bóle i żaden lekarz nie jest w stanie mu pomóc. Trafia na Piotra, (Kot) który leczy ludzi swoimi rękami. Ten mu pomaga i wciąga go do Nieba. Przede wszystkim serial wywołuje skrajne emocje. Przeżywamy to wszystko i można się zastanowić: "Co bym ja zrobił w tej sytuacji?". A sytuacja polega na manipulowaniu. Ciągłe manipulowanie członkami społeczności przez guru Piotra. Każdy członek ma porzucić całkowicie swoje stare życie i może się cieszyć nowym w Niebie, ale czy na pewno? Niektóre zdarzenia wydają się mało prawdopodobne, ale podkreślają beznadziejność sytuacji, w których się znajdują bohaterzy. Działania Piotra prowadzą do...

Teściowie (2021)

W końcu udało mi się trafić na w miarę interesujący polski film. Szału ogólnie nie ma, ale dodaje otuchy, że w naszym kraju można zrobić jakiś ciekawą autorską produkcje. Czemu autorską? Ponieważ autorzy nie łatwo dają się włożyć w schemat i robią coś oryginalnego. "Teściowie" to ogólnie film "przegadany". Już od samego początku możemy zauważyć, że dialog jest tu punktem kluczowym. Mnie zastanawiało, na ile twórcy inspirowali się np. Woody Allenem, bo on jest mistrzem fimów "przegadanych". Wszystko zaczyna się od razu. Dosyć długo zajęło mi zorientowanie się, o co tu tak naprawdę chodzi. "Teściowie" to takie alter ego "Wesela". Tutaj właśnie toczy się akcja, ale ze ślubem było gorzej. Podobno to komedia, ale nie w mojej kwalifikacji. Te rozmowy naprawdę wydawały się być na poważnie, a śmiesznych momentów jest jak makiem zasiał. Film mi się podobał, chociaż zabrakło momentu "wow". Tak szybko się zaczyna jak kończy. To zaledwie ...