Pierwsza część tego horroru bardzo mi się podobała i oceniłem na ósemkę. Z tą wersją jest trochę gorzej, ale w dalszym ciągu jest to kino na dość dobrym poziomie.
Gwiazdę pop coś okropnego zaatakowało. Zobaczyła mroczny uśmiech u innej osoby i zaczęły się dziać rzeczy dziwne. Co będzie się działo? Na pewno napięcie. Ale czy bohaterka zdoła w ogóle przeżyć?
"Uśmiechnij się 1" podobało mi się bardzo, bo był to ciekawy pomysł i klimat. W omawianej części mamy trochę odgrzewany kotlet. Fakt napięcie jest dobre i czasem się można wystraszyć, co mi się rzadko zdarza. Ale to tylko kwestia tej samej idei, co sprawia, że łatwo się domyślić, do czego to prowadzi.
Na filmie wczoraj zasnąłem i dzisiaj obejrzałem do końca. Dwóch wątków w zasadzie w tym filmie nie rozumiem. Sama otwierająca scena opowiada o jakimś zabójstwie, co w ogóle nie wiem, co to ma wspólnego z tym obrazem.
Nie będę się tu rozpisywać, bo emocje nie są zbyt duże. Wystawiam "Uśmiechnij się 2" mocną szóstkę. Taką szóstkę z nadzieją na więcej. Tak to już jest z kontynuacjami, że często niewiele mówią nowego.
Ocena: 63%


"Jedynka" była lepsza, lecz "dwójka" też spoko. Główna bohaterka dobrze zagrana, no i bywały straszne momenty. Co do początkowej sceny, nie pamiętam jej już bardzo dokładnie i nie chcę nadto spoilerować, ale ona była takim łącznikiem z "jedynką" z tego, co kojarzę.
OdpowiedzUsuńAaa... chyba że tak! Możliwe. Jedynke pamiętam tylko że mi sie podobała, ale jak przez mgłe.
UsuńWciąż nie oglądałam, trochę zniechęcona marudzeniem na ten film mojej znajomej. Waham się czy obejrzeć, czy sobie darować. Niestety ostatnio horrory mocno mnie zawodzą, albo ja zrobiłam się jakaś mega wymagająca :-P
UsuńNa ten film trzeba uważać, bo tam bohaterzy zarażają się upiornym uśmiechem. Ale mam nadzieje, że to na widzów nie przechodzi...
UsuńPierwsza część „Uśmiechnij się” też zrobiła na mnie lepsze wrażenie niż się spodziewałem, więc do dwójki podchodziłem z ciekawością, ale mam podobne odczucia – jakby ktoś próbował odtworzyć klimat, tylko trochę bez świeżości. Te straszydła nadal działają momentami, ale faktycznie szybko łapie się schemat i przestaje to zaskakiwać, a wtedy napięcie siada. Zastanawiam się, czy ten film nie byłby lepszy, gdyby poszedł w inną stronę zamiast kopiować własny pomysł tylko w większej skali. Bo potencjał był, tylko jakoś się rozmył po drodze.
OdpowiedzUsuń