Przed Wami całkiem niezły film science fiction z elementami survivalu. "Ostatni Dom" to nowość od Netflixa potrafiąca zaskoczyć naprawdę dobrym pomysłem.
Fabuła opiera się na tym, że rodzina zostaje zamknięta w domu. Na rozwój akcji nie ma co długo czekać. Po paru scenach twórcy przechodzą do sedna. Nie da się otworzyć drzwi, wywiercić dziury czy zbić okna. Co się dzieje? Właśnie na tym to polega.
Dość niedawno pisałem o książce Jakuba Żulczyka. Zainteresował mnie ten film, bo miał wspólną, choć zupełnie odrębną wizję ludzi zamkniętych w domu. W przypadku pisarza jest to psychologiczny dramat, a w przypadku opisywanego tytułu dzieło science fiction.
Jestem rad, że film zaczyna się bardzo prędko. Nie lubię, gdy producenci podają opis swej produkcji, który jest środkiem seansu.
Mam też takie wrażenie, że inspiracją dla twórców "Ostatniego Domu" mógł być również Lovecraft - ze swoimi potworami. Tak potwory są, ale tyle chyba Wam spoilerować mogę.
Co tu dużo mówić? Film mi się w zasadzie podobał. Wczoraj zasnąłem pod koniec, a dzisiaj dokończyłem oglądanie. Sam sposób zamknięcia bohaterów w ich przybytku jest fajnie zaprezentowany.
Bohaterów na początku było mi trudno polubić. To taka typowa amerykańska rodzinka - aż mi się niedobrze robi. Ale wraz z rozwojem akcji do nich przywykłem i obejrzałem całość z dużą uwagą.
Wady? Wspomniany charakter survivalu jest jednak nieco naciągany. McGyver by się nie powstydził.
Zakończenie ciekawe. Efekty specjalne - okay!
Ocena: 70%


Właśnie takie thrillery lubię najbardziej — kiedy napięcie nie opiera się wyłącznie na straszeniu, ale człowiek cały czas próbuje sobie poukładać, co tu właściwie jest grane. Z Twojej recenzji wynika, że „Ostatni dom” potrafi trochę pograć z widzem i nie podaje wszystkiego od razu. To dla mnie duży plus, choć mam nadzieję, że finał rzeczywiście dowozi to napięcie, a nie zostawia widza z poczuciem: „i po co ja to wszystko oglądałem?”.
OdpowiedzUsuńMam wrażenie że może być ciąg dalszy
OdpowiedzUsuń